Na ten mecz jakiegoś większego ciśnienia nie było, po tym jak w ostatnim czasie wszystko nam odpadało. A to Sosnowiec, a to Grudziądz, Zawisza u siebie. Dochodzily do Gdyni sygnały, że i ten mecz może się nie odbyć z racji kłopotów licencyjnych Elany.
Zamówiliśmy autokary, wszystko było w porządku. Były telefony z Torunia do osoby od nas w celu zapytania o ewentualną awanturę. Bodajże dwa dni przed meczem, dzwoni typ z firmy informując go, że nasze zaklepane autokary jadą w inną podróż. Zostaliśmy na lodzie, bez niczego. Kolejny dzień minął na dzwonieniu po firmach i wręcz proszeniu o wynajem, ale niestety bez skutku, ponieważ wszyscy odmawiali mówiąc, że poprzez zamknięte lotniska, praktycznie wszystkie autokary jadą za granicę. Elana została poinformowana o tym, że jest możliwość, że na ten mecz nie pojedziemy w ogóle. I na tym się skończyły rozmowy. Jedna osoba od nas próbowała się skontakotwać w piątek z tą samą osobą, ale telefon był wyłączony. Wracając do sedna. Kilkadziesiąt godzin przed meczem, dzięki determinacji jednej z osób, udaje się załatwić jeden autokar i duży 20-osobowy bus.
Zbiórkę wyznaczyliśmy na godzinę 8:00, na miejscu okazuje się, że bus i autokar to za malo miejsca i postanowiliśmy, że zabieramy samochody. Od samej Gdyni jedziemy w eskorcie policji kryminalnej, która nas filmuje, fotografuje. Droga mija spokojnie i szybko. Jesteśmy na miejscu w Toruniu kwadrans przed 12.00. Na bramie nie robią nam problemów, wchodzą wszyscy co byli na liście plus dziesięcioosobowa grupa, ktorej nie było. Nie było przeszukiwania, nie było problemów. Szybko się uwijamy i jesteśmy na stadionie. Nas razem 128 osób z listy plus 10 poza nią. Na stadionie pusto. Może z 30 osób. Wcześniej dostajemy informację, że Elana czeka pod swoimi bramami w około 50 osób. Dwie osoby z Baltyku poszly sobie bezpośrednio na trybunę krytą na małą przechadzkę. Pochodzili, pokrzyczeli i wrócili. Ochrona to za bardzo chyba nie wiedziała co się dzieje. Wypuszczali nas po za klatkę to sobie chodziliśmy, to wracaliśmy. Wieszamy 3 flagi (OLIMPIJSKA 5, KADŁUBY, BAŁTYK GDYNIA KOKAINA) i jedziemy z dopingiem. Po jakimś czasie widać z daleka jak Elana wchodzi na swój sektor. Parę osób z Baltyku podbija pogadać z Elaną. Poleciał temat o telefonie o awanturę, typ od nas spytał, że jak mają ochotę to możemy cos wymyśleć. Elana informuje Kadłubow, że główna ekipa wyjechała na inny mecz. Po telefonach wśród własnych powiedzieli, że już wracają i za chwile będą na stadionie. Nie minęło dosłownie parę minut, a to co powiedzieli chłopaki z Torunia sprawdziło się. Z racji tego, że czuliśmy się dobrze, jak u siebie, 2 Kadłubów postanowiło pójść sobie koło krytej trybuny. I się zaczęło. Wybiegła wiara z klatki. Z drugiej storny dobiegała Elana. Walka trwała dość długo. Na tyle długo, że policja z kryminalnej z Gdyni i Torunia nakręcali wszystko i wszytkich. Wszystko i by było dobrze, gdyby nie zachowanie Elany, która po bodajże trzecim starciu wiedząc, że wbijają się psy na nasze plecy i krzyczymy im, że koniec, oni widzą sytuację. Cofają się kilka metrów, widząc nasze plecy od razu atakują nas. Ciśnienie było duże, że wiara się cofnęła do Elany. Dochodzi do następnego starcia, przy którym Elana traci dwa szaliki, które później się palą na płocie. Automatycznie, wszyscy zawijają i są u siebie. Od nas na pewno nikt nie został zawiniety. Elana próbuje nas coś tam wyzywać, kiedy jest na sektorze u siebie. Do końca meczu był tylko sporadyczny doping. Po meczu zostajemy jakieś 30 minut na sektorze po czym każdy po kolei wychodząc musiał stanąć i był filmowany oraz fotografowany. Do czego? Wiadomo. Droga powrotna mija spokojnie, robimy sobie przerwy, pijąc litry wódki i piwa. Niestety pomijając to, że jeden samochód się rozwalił na trasie.
Doszły nas informacje, że Elana zbierała się w Toruniu i chciała ruszać, ale co z tego wyszło, nic.
NAS ŁĄCZNIE 138 OSÓB
Z nami tego dnia : Cartusia Kartuzy 6, Pogoń Lębork 12.
Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2
Kibice 






















