Wielki ukłon kibiców w stronę wszystkich, którzy dokładają starań, aby frekwencja na Bałtyku była jaka jest, czyli jak na warunki w mieście i okolicach i na ligę, a także przede wszystkim na grę zespołu, znakomita.
Tego dnia odwiedzają nas przyjaciele z Pogoni i Cartusii, którym bardzo dziękujemy za wsparcie. Obok dobrze już znanej flagi "Kadłuby", zawisła zacna flaga naszych fanatyków ze stolicy Polski, niezmordowanych chłopaków z Warszawy.
Młyn tego dnia wahał się od 110 do 120 osób. Wodzirej dawał z siebie wszystko i kibice się starali ... starali się nie dać atmosferze boiska. Wygrana ledwo, ledwo z ostatnią w tabeli drużyną po pseudo-piłkarskim dramacie spowodowała, że tym razem nie było eksplozji radości, a raczej w podłych nastrojach bluzgając pod nosem Kadłuby zapadli w zimowy sen, co niektórzy tylko w lepszych, bo z pełnymi brzuchami po pysznym bufecie z przerwy meczu, nie byli aż tacy do końca nieszczęśliwi.
Do wiosny!
Kibice 
















