Podsumowanie wiosna 2006
Orkan Rumia - Bałyk - 20 fanów Bałtyku oglądało derbowy mecz w Rumi. Miejscowi utworzyli mały młynek.
Bałtyk - Kaszuby Połchowo - bez gości.
Gryf Słupsk - Bałtyk - 66 osób wspomagało w tą środę Bałtyk, w tym 23 to Kadłuby,
a aż 43 to fani Pogoni Lębork. Poza tradycyjną napinką przy płocie nic się nie działo.
Gospodarzy w młynie 120, wysoki poziom grupy ultras Gryfa.
Pomezania Malbork - Bałtyk - mecz decyzją OZPN-u bez kibiców. Tego dnia (o czym nikt
w najczarniejszych snach nie myślał) piłkarze nasi zakończyli sezon. Następne mecze to była
już tylko "przechodzona" gra pozorowana...
Bałtyk - Wisła Tczew - brak kibiców gości.
Bałtyk - Jantar Ustka - brak kibiców gości.
Bałtyk - Rodło Kwidzyn - brak kibiców gości. Nas 100 plus kilku z Kartuz plus 20 z Pogoni.
Oprawa ultras i bardzo dobry doping.
Orlęta Reda - Bałtyk - 5 z Bałtyku.
Bałtyk - Czarni Pruszcz Gdański - brak kibiców gości.
Bałtyk - Wierzyca Starogard - brak kibiców gości.
Bytovia Bytów - Bałtyk - 25 kibiców wspierało Bałtyk na tym wyjeździe, w tym 9 Kadłubów, 10 z
Kotwicy i 6 z Pogoni. Kotwica w trakcie powrotu pechowo wpada na Gryfa Słupsk i traci 3 bluzy.
Bałtyk - Start Mrzezino - brak kibiców gości.
Powiśle Dzierzgoń - Bałtyk - 13 Kadłubów.
Bałtyk - Arka II Gdynia - 60 z Arki, 39 z Bałtyku.
Olimpia sztum - Bałtyk - 6 Kadłubów.
Mecze przyjaciół: AZS Koszalin - Kotwica - 3 z Bałtyku, Kotwica - Cartusia - nas 2, Cartusii 15,
Kotwicy 80. Cartusia - Chemik - 1 z Bałtyku. Flota - Kotwica - 9 z Bałtyku, Cartusia - Elana - 1 z
Bałtyku, Pogoń - Koral - 4 z Bałtyku, Główczyce - Pogoń - 2 z Bałtyku + 74 z Pogoni, Cartusia - Turek - 6 z
Bałtyku, Ferencvaros - Vasas - 1 z Bałtyku, Bobrowniki - Pogoń - 3 z Bałtyku + 19 z Pogoni, Kaszubia -
Cartusia - 25 z Bałtyku + 65 z Kartuz, kroimy 2 flagi Wiśle Tczew. Na meczu mnóstwo pokazów ultras z obu
stron. Kaszubii ze zgodami 150. Pogoń - Korzybie - 2 z Bałtyku, Sparta Sycewice - Pogoń - 19 z Bałtyku + 43
z Pogoni, Czarni - Pogoń - w Czarnem 5 z Bałtyku + 58 z Pogoni.
Poza tym były jeszcze rozgrywki w regionalnym pucharze Polski, w których kibice Bałtyku nie uczestniczyli.
Nasze orły swoje męczarnie (gra w piłkę) zakończyli zwycięstwem w Sztumie. Ten niebanalny wynik oglądało
5 kibiców Bałtyku plus jedna panna. Powrót z piłkarzami.
Na tym żenującym (postawa graczy) meczu nas 39, w tym 30 Bałtyk plus 9 Pogoń, Arki 50-60. Nic się nie działo.
Na tym meczu 5 z Bałtyku plus 58 z Pogoni. Skrojona jest flaga miejscowych po przegonieniu ich, ale
potem zostaje im oddana, gdyż barwy Czarnych nie stanowią żadnej wartości. Za to psy wyganiają naszych
przyjaciół ze stadionu, ale czy ma to jakieś znaczenie? Nie ma.
Na tym meczu jest obecnych 13 kibiców Bałtyku. Nic się nie dzieje.
Brak jakichkolwiek grup kibicowskich na tym meczu.
Mecz oczywiście tradycyjnie w plecy. Kibicowsko też bez szaleństw - na trybunie dla
przyjezdnych w Bytowie zjawiliśmy się w 25 osób - w tym tylko 9 z Bałtyku + 6 z Pogoni
Lębork + 10 z Kotwicy Kołobrzeg. Wywiesliśmy 3 flagi - 2 Bałtyku i 1 z celtykiem. Bytovii
60 w młynie, wywiesili 7 flag, w tym 1 Lechii i 1 gdzie narzekali na murawę. Bytovia cały
mecz dopingowała, mieli tez jakieś efekty ultrasowskie w postaci bodajże 4 rac, 1 czy 2 świec
dymnych. W pierwszej połowie kultura, w drugiej coś tam nas wyzwali. Po meczu powrót do domu,
niestety nie do końca udany. Kotwicę gdzieś pod Słupskiem przechwyciło 12 z Gryfa. Dwóch obitych,
strata 3 bluz. Dziękujemy przyjaciołom z Kołobrzegu i Lęborka za wsparcie.
Oczywiście brak kibiców przyjezdnych, a i Bałtyk nie tworzył młyna na tym meczu. Koniec kariery pucharowej.
Jak wyliczył jakiś dokładny młyn Bałtyku żwawo dopingujący przez cały mecz liczył sobie
27 osób wspartych 1 kibicem Pogoni Lębork. Wierzyca nie ma kibiców.
Na tym meczu bezowocnie dopingowało Bałtyk około 30 kibiców. Przyjezdnych brak.
Mylili się malkontenci prorokujšcy nasze pewne zero na tym meczu. W Redzie się zjawiło
5 kibiców Bałtyku. Ich trud dostrzegli piłkarze i po meczu podziękowali za doping. Po
stadionie kręcili się młodzi kibice Arki, którzy zrobili akcję na ich poziomie - spuścili
powietrze w aucie kibica Bałtyku i napluli na szybę. Gratulujemy, że nie wpadliście po tej
szalonej akcji chłopaki, przynajmniej zakazów nie będzie.
Ten niezwykle ważny dla losów awansu do 3 ligi mecz został rozegrany w środowe
popołudnie. Fanatycy Bałtyku tak bardzo marzący o wydostaniu się z czwartoligowej
szarzyzny licznie stawili się na meczu z liderem z Kwidzyna. Kompletnie zawiedli
kibice Rodła, którzy na meczu sezonu pojawili się w jakże łatwej do przewidzenia
liczbie zero. No cóż, nie takie leszcze grają w 3 a nawet wyższych ligach, że choćby
o HEKO Czermno wspomnę... Inaczej fani SKS-u. 120 - osobowy młyn Bałtyku wsparty
dwudziestoosobowym wsparciem z Lęborka i kilkuosobowym z Kartuz bardzo dobrze
(najlepiej w ostatnich kilku latach) dopingował swą drużynę, pojawiły się także
tak rzadko widziane na naszym obiekcie elementy oprawy ultras jak race, baloniki...
Wszystko na nic. Do 3 ligi wejdą leszcze malinowe z Kwidzyna (Oby stał się cud i było
inaczej - publicznie odszczekam).
Kolejny słaby mecz u siebie naszego Bałtyku oglądało w młynie około 40 kibiców, którzy
starali się pomóc naszym "orłom" dopingiem. Wisiały 2 flagi. Przyjezdnych brak, natomiast
przed meczem kłopoty ma 3 kibiców Bałtyku.
Horror z happy endem zafundowali nam piłkarze, którzy ostatecznie wygrali... Na trybunach
40 kibiców Bałtyku żywiołowo w drugiej połowie meczu dopingujących naszą drużynę. Kibiców
gości nie stwierdzono.
Na skutek prostackiego wymysłu OZPN-u i psiarni wymyślono żenujący pretekst
(rzucenie przez menela na poprzednim meczu butelką w stronę sędziego...) aby mecz w
Malborku rozegrać bez publiczności. W związku z tym kibice Bałtyku do Malborka oczywiście nie
wybierają się, podobnie jak nie będzie kibiców Pomezanii... Dla kogo ma być ta piłka nożna??
Ten ciekawy mecz przypadł w środę. Do Słupska wyjechaliśmy pociągiem i autami.
5 minut przed początkiem meczu dochodzimy do stadionu, gdzie jak przy każdym meczu na
Gryfie leci "napinka zza płotu" z obu stron. Lecą w naszą strone 2 butelki od piwka, ale
w sumie nic poważnego. Jest nas ogółem 66 osób - w tym 23 z Bałtyku plus 43 z Pogoni.
Gryfa około 120 - dużo ultrasują, co wychodzi tak sobie, chociaż las flag przy odpalonych
świecach był fajny. Mecz wesoły zakończony pogromem Gryfa, który wita się już powoli z 5 ligą.
Więcej emocji pozasportowych nie zanotowano, powrót bardzo szybki i spokojny.
Ciekawostką jest fakt, że pod stadion Gryfa z naszej strony podjechało auto Gwardii Koszalin, która się pytała... czy jest z nami Kotwica. Dziwne pytanie, dziwna ekipa w dziwnym miejscu
Ciekawostką jest fakt, że pod stadion Gryfa z naszej strony podjechało auto Gwardii Koszalin, która się pytała... czy jest z nami Kotwica. Dziwne pytanie, dziwna ekipa w dziwnym miejscu
Na tym meczu brak zorganizowanej grupy kibiców Bałtyku, natomiast 3 auta hools SKS-u jeździły po
Gdyni i wyłapywały grupki śledzi. Kilku obitych i pogonionych. Kibiców z Ej... pardon Olimpijskiej ponad 100.
Bardzo kiepski mecz w wykonaniu naszych orłów. Kibice Bałtyku rozrzuceni po
trybunach dopiero w drugiej połowie regularnie dopingują. Przyjezdnych brak oczywiście.
Na tym meczu 20 kibiców piłki nożnej z Bałtyku. Kibice "od mocnych wrażeń" na ten
mecz nie zawitali. Fanów Orkana także około 20. Pod stadionem kręcili się kibice jakiejś innej drużyny...
Męczarnie Bałtyku oglądało ok. 30 fanów Bałtyku. Bez kibiców gości. Gramy dalej...
Na tym meczu kibice Bałtyku wsparli swych przyjaciół z Pogoni w dobrej liczbie 19 osób.
Fanów Pogoni 43, więc razem było nas 62 osoby. Sporo psów na PKP w Słupsku, nic się nie działo.
Na tym meczu 2 kibiców Bałtyku wspólnie z ok. 40 kibicami Pogoni dopingowało
lęborskich orłów. Z Korzybia nikt nie przyjechał.
To był najważniejszy wyjazd sezonu dla naszych przyjaciół z naszego FC z Kartuz. Na ten mecz
wygraliśmy się busem i 3 autami w 25 osób. W Kościerzynie jesteśmy kilkanaście minut przed meczem,
gdy jedziemy przez miasto widzimy 2 kibiców z flagami - wyskakujemy na nich, paniczna ucieczka i owi
kibice aby uratować sobie życie wyrzucają swoje barwy. Tak wiec zdobywamy 2 flagi - "MW" (to chyba skrót
od "Młodzi Wojownicy") z czachą i "Wisła Tczew" w barwach. Wchodzimy na stadion, gdzie są już chłopaki z
Kartuz w liczbie 65 typów, co razem z nami daje liczbę 90 osób w młynie dla przyjezdnych. Kaszubii wraz ze
zgodami sporo, myślę ze 150 osób, ale nie jestem w stanie podać dokładnie, moze niech sami napiszą ilu ich
było. Zdecydowana większość ich młynu to bardzo młodzi ludzie. Wiszą flagi Cartusii, my wywieszamy swoją plus
skrojone, nawet jeden desperat próbował przebiec się po nie, oczywiście bez szans powodzenia... Potem obie
flagi płoną. Doping miejscowych to "festiwal nienawiści" pod adresem naszym i Cartusii, niektórzy od nas
niestety na to odpowiadali i prymitywne, żenujące teksty leciały co rusz przez sektor buforowy, który nas
od siebie oddzielał... Poleciało też niestety parę butelek w naszą stronę, widać element menelowski w
Kaszubii trzyma się dobrze. Mecz niezbyt ciekawy wygrała Kaszubia, co chyba degraduje Cartusię z szeregów
trzecioligowców - życzymy szybkiego powrotu... W drodze powrotnej do samych Kartuz eskorta, potem nikomu się
już nie chce jeździć, przez co nie dochodzi do realizacji pewnej propozycji ze strony chłopaków z Tczewa. Obie
strony podczas meczu ładnie się pokazały od strony ultras - flagi, baloniki, race, ognie wrocławskie, litery
(Cartusia) i inne pierdoły umilały oglądanie meczu. Acha, pod koniec meczu miejscowi, którzy oglądali mecz "za
darmo" z wału naziemnego tracą szal Arki.
Na tym meczu 3 z Bałtyku + 19 z Pogoni Lębork + 1 panna. Mecz - sielanka, nic się nie działo.
Znów nam nie wyszło i na derby Budapesztu udała się tylko 1 osoba z Bałtyku.
Flaga nasza (FC Berlin) wisi w centralnym miejscu młynu Fradich. Ferencvarosu w młynie 2000,
Vasasu 50 - 60. Zwycięstwo Fradich wprawia wszystkich w doskonały nastrój...
Na meczu z Turem Cartusia wystawiła 40-osobowy młynek i wywiesiła jedną dużą flagę.
Wraz z nimi dopngowało 6 kibiców Bałtyku. z Tura oczywiście nikogo. Po meczu w dobrych
nastrojach (Cartusia w końcu wygrała) wypijamy kilka piw i do domu...
Na tym meczu 2 z Bałtyku + 74 z Pogoni. Brak jakichkolwiek innych kibiców. Z powodu kiepskiej gry
kopaczy fani Pogoni wchodzą na boisko i kończą mecz po około 60 minutach. Teraz oczekują na Vo 3-0
dla gości, gdyż gospodarz nie zabezpieczył należycie obiektu.
Wieś pod Człuchowem naturalnie swych kibiców nie posiada, więc nikt do Lęborka nie przyjechał...
Rewelacyjnie natomiast pokazali się nasi przyjaciele z Pogoni, którzy wystawili 130 - osobowy młyn,
płot obwiesili flagami i zadbali o solidne efekty ultrasowskie. W bardzo dobrym dopingu pomagali kibice
Bałtyku w liczbie sztuk 4 z flagą. I tylko wyniku żal...
Na tym meczu 1 fan Bałtyku. Cartusii około 40 w młynku, doping trochę chaotyczny,
pokrzyczeli na swego byłego sponsora, który teraz inwestuje w Arkę. Z Elany 11 osób incognito
(oficjalnie zero) z czego 7 siedziało na krytej, pozostałe 4 stało na wale. Po kilkunastu minutach
niczym kamfora ulotnili się ze stadionu. Cartusia wywiesiła 1 flagę.
Na ten mecz wybiera się 39 osób, w tym : 20 Kotwicy, 9 z Bałtyku, 9 z MKS-u Karlino i 1
z Pogoni Lębork. Problemy z transportem i wszyscy dojeżdżają pod koniec meczu. Młyn Floty
60 osób bez barw. Z powodu psiarni nie ma szans na jakieś starcie, fani Kotwy i przyjaciół
odmawiają wejścia do klatki (zbyt krótko do końca meczu, nie ma to sensu) za co po spotkaniu
wszyscy są powinięci i dostają po 300 zł grzywny plus kompletnie absurdalne i i idiotyczne 2-letnie
zakazy stadionowe!!! Powrót po ponad dobie spędzonej przez wszystkich na dołkach...
Na tym meczu 1 fan Bałtyku. Cartusii 45 w młynie, Chemika oczywiście nikt nie dopingował.
Na konfrontację dwóch naszych przyjaciół wybralismy się w 2 osoby. Fani z Kartuz zajechali w
15 osób i wywiesili flagę. Kotwicy w młynie ponad 80. Bardzo miłe było, gdy obie ekipy skandowały
nazwę Bałtyku Gdynia. Zgody Bałtyku mecz zremisowały, a my udaliśmy się z Kotwą na melanż i mecz
kosza. Kibice kosza z Czarnych Słupsk okazali się leszczami, co rusz oddawali bez walki jakieś barwy i
skorzy byli do współpracy z ochroną meczu. Było ich sporo - ponad 200. Po meczu doszło do małych zajść
na mieście, w wyniku których jesteśmy zawinięci, ale na szczęście psy długo nas nie trzymały... Szarpanina
na dworcu i M. od nas znów zawijają, a ja wracam do domu, gdzie jestem przed 7 rano. Dzięki wszystkim fanom
Kotwy za bardzo miłe przyjęcie.
Mieliśmy w ten weekend jechać z Kotwicą na mecz z Flotą, niestety go odwołano (zima).
Odwołano tez spotkanie "przy kawie i ciastkach" na które fani Kotwy i Floty się umawiali.
Bardzo nam było z tej okazji przykro, bo szykowało się 12-15 kibiców Bałtyku aby się "napić
i najeść tych ciastek" wraz z kibicami Kotwy... Nasi przyjaciele aby nie zmarnować weekendu
postanowili udać się na mecz kosza w Koszalinie z tamtejszym AZS-em. Kosz nie jest jakimś naszym
specjalnym hobby, jednak 3 kibiców Bałtyku postanowiło ten wyjazd zaliczyć. Kibic z FC Warszawa,
który jechał sam porannym pociągiem zauważył na dworcu w Koszalinie ok. 15 - osobową zgrabnš ekipkę
Gwardii która chciała "porozmawiać" z fanami Bałtyku. Ech, jaka szkoda ze ten mecz odwołali...
Na AZS-ie 130 kibiców Kotwicy (w tym ok. 80 "piłkarskich"), w tym 3 od nas i kilku z Karlina.
AZS wystawił zabawny ok 20 - osobowy młynek dziecięcy, a Gwardia się kręciła podobno w ok. 10 soób.
Mecz spokojny, jedynie drobne szarpaniny z ochroną. Po meczu do Kołobrzegu, gdzie fanatycy Kotwicy
bardzo ładnie naszych ugościli (dzięki). Powrót bez emocji...
Fani Wierzycy choć postarali się o zaliczenie kilku wyjazdów w tym sezonie na Bałtyku się oczywiście
nie pojawili. Nasz młyn około 40 osób, była drobna oprawa (jakieś race itd), która przy sztucznym
oświetleniu zawsze ładnie wychodzi... No i ostatnia w tym sezonie (jestem tego pewien) porażka u siebie...
Mecz bez emocji kibicowskich, przyjezdnych brak.
Derby to derby - poważna sprawa... Już dzień wczesniej urządziliśmy małš bibkę z kilkoma
z Pogoni. Ilość ludzi na zbiórce przed meczem na kolana nie powalała, za to trzeba przyznać,
że ludzi przypadkowych raczej nie było. Dojechaliśmy do Redłowa gdzie oczekiwał na nas solidny
szpaler psów. Idziemy w stronę stadionu. Pod kasami łapiemy kontakt wzrokowy ze śledziami, obie
strony miały ocghotę na małe co nieco, ale wredne psy będąc w dużej ilości uniemożliwiają wszelkie
zabawy w zarodku, śledzi będących pod bramš atakują chyba gazem, oczywiście leci w tym momencie
"zostaw kibica..." Na meczu nas w sumie 95 osób. Na tą liczbę składa się 65 fanów Bałtyku, 16 ziomali
z Pogoni Lębork i 14 z Kotwicy Kołobrzeg. Był też FC Warszawa w 4 osoby. Przyjaciołom wszystkim dziękujemy
za wsparcie. Arka zebrała się konkretnie dopiero w 2 połowie i było ich na pewno 150, może zresztš i
więcej - niech sami powiedzą. Trochę nawrzucaliśmy koleżce o ksywie Krzyżak, który brał udział np w
akcjach na śledzi, by za parę miesięcy być fanatycznym arkowcem - gratulujemy postawy. Mecz się kończy
porażką a my jedziemy na pogrzeb kibica legendy - Dufa z Lechii Gdańsk w 40 osób wraz z Pogonią i Kotwą.
Smutna to była impreza, gdyż Tadek cieszył się dużym szacunkiem i uznaniem w naszych szeregach. Po pogrzebie
delegacja 5 osobowa Bałtyku jest na stypie która urządzili fani Lechii - dzięki za miłe przyjęcie. I po derbach...
Emocje w tym meczu były jedynie na boisku. Przyjezdnych brak.
Na tym meczu nas 54 osoby. Na ten dobry liczbowo wynik zapracowało 44 fanów Bałtyku, 9 Cartusii
Kartuzy i 1 Pogoni Lębork - bardzo dziękujemy za wsparcie. Meczyk spokojny, jesteśmy po nim
samodzielnym liderem!!! Był, będzie jest - BAŁTYK SKS!!!
Na tym meczu spodziewaliśmy się ponad 100-osobowej grupy złożonej z dziadów, bab i młodzieży,
gdyż typowych fanatyków Bytovia nie posiada. Sprawdziło się tylko częciowo, zabrakło młodzieży
a w sektorze dla przyjezdnych zasiadło 38 osób z Bytowa, w tym nie więcej jak 10 poniżej czterdziestki.
Tak więc zero hools - klimatów. Nas około 50, ale nie siedzieliśmy w jednej grupie, jedynie z rzadka
prowadziliśmy doping. Z nami 8 fanów Cartusii Kartuzy - bardzo im dziękujemy za przybycie. Nudny mecz...
Na ten mecz udaliśmy się transportem kołowym,
który mimo pewnej improwizacji poszedł dość sprawnie i ostatnie auto dotarło na 10 minutę spotkania.
Na stadionie, w jego okolicach jak też przed miastem widać sporo psów, a chyba niepotrzebnie, bo nic
się dziać raczej nie mogło - miejscowi nie istnieją, tzn jest tylko FC Lechii, która akurat grała
zresztą swój mecz z Piastem Gliwice. W każdym razie poza nami nikogo, no może kilku, ale w żaden
sposób się nie ujawniali. Nas 47 - w tym 38 Bałtyk plus 7 z Pogoni Lębork plus 2 z Cartusii
Kartuzy - dzięki wielkie za wsparcie. Wywieszamy dwie flagi, w tym jedną od razu a drugą po
chwili, bo robiła za sektorówkę. Wynik jak należy, więc cały mecz to sielanka z nudów uatrakcyjniana
różnymi głupstwami typu zabieranie piłki, durne przyśpiewki stylizowane na ludowe... Doping szedł nam
także średnio. Po meczu w autka i do domu. Trzecia liga coraz bliżej.
Na tym meczu nie zanotowano żadnych atrakcji poza czysto sportowymi, albowiem choć
Bałtyk specjalnego meczu nie zagrał, wskoczył na pozycję lidera!!!! Kiboli Bałtyku
około 30, fanów Orlšt nie dostrzeżono.
O tym meczu raczej z góry było wiadomo że będzie nudny, a to z powodu uciążliwej ilości i
upierdliwości psów słupskich/usteckich towarzyszących meczom Jantara. Niemniej zaskoczyła
trochę niezbyt wielka ilość kibiców Bałtyku - na szczęście tym razem pomogli przyjaciele.
Grupa pociągowa udająca się do Ustki liczyła 26 osób - żadnych problemów w drodze do Słupska,
potem szybka przesiadka i jazda do Ustki za 35 złotych na wszystkich. W Ustce jesteśmy 5 minut
przed meczem no i się zaczęło. Na PKP psy dowodzone przez znanego nam już głąba z wąsami zaczęły
wszystkich spisywać, sprawdzać oraz wlepiać mandaty za wulgaryzmy, śmiecenie i szczanie publiczne.
Potem egzekwowali zakup biletów przez wszystkich no i na mecz weszliśmy w 25 minucie spotkania.
Podobne korowody mieli kierowcy samochodów i Kotwica która przyjechała busem, ci weszli dopiero
w przerwie. Gdy w końcu policzyliśmy się w drugiej połowie meczu wyszło nam 49 osób - 26 z Bałtyku
plus 16 z Pogoni Lębork plus 7 z Kotwicy Kołobrzeg. Naszym przyjaciołom bardzo dziękujemy za wsparcie.
Na płocie zawisły 3 flagi - 2 Bałtyku i 1 Pogoni. Psy nadal się popisywały, choć już trochę mniej.
Miejscowi bez młyna, ot stało w jednym miejscu bodajże 6 kolesi, z których 2 czy 3 miało szale Jantara.
Po zwycięskim meczu pakujemy kogo się da do aut, a dzięki życzliwości trenera i zarządu Bałtyku
(dziękujemy) pozostałe 18 osób wraca autokarem z piłkarzami, dzięki czemu byliśmy w Lęborku prawie
2 godziny szybciej niz byłoby to pociągiem. Grupa samochodowa jeździła trochę po Słupsku, między
innymi w okolicach PKP ale żadnych Gryfitów nie uświadczono. Jednak Gryf był - w 10 osób zaczaił
się na Kotwicę na jakimś osiedlu, ale po lekkich ganiankach do niczego nie doszło. W Lęborku jeszcze
parę browarów i do domu. Kolejny wyjazd zaliczony...
Jakoś od poczatku było wiadomo że na tym meczu będzie wesoło.
Wskazywała na to rosnąca forma tczewskich śledzi - po latach posuchy w Tczewie coś zaczęło się dziać
(dobra frekwencja Wisły na derbach z Unią, bijatyki z Rodłem...). Na początku się wkurzyliśmy -
kierowca autokaru popieprzył godziny i o godzinę się spóźnił. Wyruszyliśmy w 35 osób dobrej załogi ze
świadomością, że dotrzemy na stadion w okolicach przerwy. Gdy dojechaliśmy pod stadion i wysypaliśmy
się z autokaru, ze stadionu zerwało się około 20 miejscowych. Rozepchaliśmy ochronę brzęczącą coś o
biletach i zajęliśmy sobie miejsce. Doszli do nas samochodziarze i ogółem było nas 46 osób. Mieliśmy
tylko 1 małą flagę, nawet nie było jak jej rozwiesić więc leżała sobie na trawie. Na stadionie poza
nami sami cywile, za to za ogrodzeniem mocno aktywni wokalnie byli "bohaterzy zza płotu" z Arki. Jednak
śledziki się zbierały, a piłkarze sobie grali przy naszym donośnym dopingu. W końcu gdy było ich 35-40
coś jakby próbowali wbić się na stadion, choć ostatecznie tego nie uczynili. My jednak już nie czekaliśmy
co zrobią, tylko popędziliśmy w ich stronę. Spotkaliśmy się przy płocie i zaczęła się rozróba, przy czym
my na gołe łapy, a śledzie rzucali w nas butelkami, kamieniami i posługiwali się pasem. Przez te obrzutki
do konkretnej konfrontacji nie doszło, bo wbiły nam się psy i ochrona na plecy. Zaczęła się szarpanina i
bójki z nimi, przeniosło się to na boisko i plac za bramką, mecz przerwany na kilka minut. Psy usiłowały
zawinąć dwie osoby od nas, ale odbiliśmy swoich, jeden koleś upadajšc pod auto dostał silne uderzenie pałą
w nogę, co spowodowało jej złamanie. Wróciliśmy do siebie, a śledzie zaczęli kombinować jak się dostać do nas
z drugiej strony. Sędzia trochę drukował, więc paru nerwusów wbiło się na murawę, a mecz po raz drugi został
przerwany na minutkę - dwie. Psy tym razem bez większego kozaczenia prosiły nas o zejście. Tymczasem po nieudanej
próbie obejścia stadionu weszły na niego śledzie, tyle że z drugiej strony. Piękna akcja i jeeeest!!! 1-0 dla
Bałtyku i wlatujemy znów na murawę. W tym momencie na murawę wjechała tez karetka do kolesia ze złamabą nogą.
Zrobił się burdel i wykorzystały to śledzie którzy w komplecie wbili się na boisko, nie trzeba chyba tłumaczyć,
ze mecz został przerwany po raz trzeci. Pędzimy w swoją stronę, ale psy niestety były już czujne i doszło tylko
do pojedyńczych dymów, po czym my wróciliśmy do siebie a śledzie wybiegli ze stadionu. Worek z bramkami dla Bałtyku
się już rozwiązał, więc spokojnie obejrzeliśmy już mecz do końca. Powrót spokojny. Wszystkie zadymki potoczyły się
po naszej myśli i jesteśmy zadowoleni z tego meczu, aczkolwiek szkoda że takiej konkretnej bijatyki całych ekip nie
było, choć jak już wspomniałem burdel był spory. Tczewowi trzeba oddać dużą chęć do bitki a i nam nic nie brakowało.
Acha, gdy psy próbowały zawinąć naszego śledzie krzyczeli "zostaw kibica" za co nagrodziliśmy ich brawami, a potem
razem krzyknęliśmy "zawsze i wszędzie...". Niby niewiele, ale ważne. Tylko po co im był ten sprzęt?
Wygrany mecz z outsiderem z Malborka obserwowała grupka fanów Bałtyku, natomiast jak zwykle nie
obserwowała przyjezdnych (nigdy nie przyjechali na Bałtyk).
To był dla nas ważny wyjazd, tymczasem autokar
nie wypalił - trochę zbyt dużo chcieli... pojechaliśmy wszyscy autami i stawiliśmy
się w Kwidzyniu w łącznej liczbie 41 osób. Naszą ekipę śmiało mogę określić jako dobrą.
Flagi musieliśmy wywiesić z tyłu sektora, bo jakiś kretyn posmarował płot w klatce smarem.
Wywiesiliśmy 4 flagi w sumie - FC Lębork, FC Rumia, FC Berlin i fanę Ferencvarosu Budapeszt.
Rodło wystawiło młynek na max 60 osób, choć i ta liczba jest świadectwem dobrej woli z mojej
strony. Przed meczem miała miejsce ciekawa sytuacja - większośc Rodła szła w bandzie ok. 35
osób na mecz podczas gdy my staliśmy przed swoimi autami w 10 osób. Zero tekstów, udawali ze
nas nie widzą, my też staliśmy spokojnie... Tymczasem obstawa meczu to m.in. 8 chamów z "Brygady
Dzidzi" z Malborka (kibice z naszych rejonów wiedzą o co chodzi ) i pełno zwykłej psiarni. Wsadzili
nas do klatki na co wcale nie mieliśmy ochoty. Na Rodło nie mieliśmy ciśnienia, bo chłopaki są za Legią,
którą szanujemy, no przecież mamy choćby układ z Kotwicš, która Legię wspiera na meczach. Tymczasem
zdziwienie - chamki krzyknęły "zero układów, hej k...y zero układów" po czym parę razy nas wyzwały.
W zwišzku z tym przeprosiny fanów Rodła (np. na naszym forum) nie mają sensu, bo my nie patrzymy po
prywatnych układach, tylko po klubach, a klub Rodło na nas bluzgał - i za to będzie kara, a mogło być
spokojnie... W drugiej połowie 8-10 starszych fanów Rodła (de facto chyba wszyscy sensowni ) wyszło z
sektora i przechodząc obok naszej klatki od tyłu sektora coś tam chcieli. Rozbawiło nas to i szybciutko
rozjebaliśmy tylnią bramę do klatki, żeby z chłopakami "pogadać". Niestety zatrzymaliśmy się na psach.
Zza ich pleców fani Rodełka rzucili w nas parę kamieni (żaden nie trafił na szczęście) słusznych rozmiarów,
a psy które zwinęły jednego fana z Kwidzyna podczas awantury puściły go - dziękować nie trzeba. Fantastyczny
doping (chyba głoniejszy znacznie od miejscowych) nie pomógł piłkarzom, nieznacznie przegraliśmy. Psy nas trzymały
jeszcze chwilę pod stadionem, zależało im abyśmy do domu pojechali jedną tyralierą. Miła niespodzianka - już na
rogatkach Kwidzyna odpuścili nas. Przyjemnie zdziwieni natychmiast dzwonimy do krzykaczy z Kwidzyna żeby wzięli
kogo tam tylko mają i przyjechali lać się bez żadnych ograniczeń banda na bandę. Tymczasem Rodło "rozeszło się" i
nie miał kto podjechać 3 km za swoje miasto. I czy to warto krzyczeć głupoty, jak się nie ma żadnych argumentów
chuligańskich? Powrót spokojny, szkoda że dobra i wesoła ekipa Bałtyku nie miała "co robić" tego dnia. Na koniec
nadmieniam, iż w naszej grupie był 1 kibic lęborskiej Pogoni.
Radość zapanowała wśród nas - w końcu jest szansa na
ujrzenie kibiców. Wszak Gryf takowych posiada i to całkiem niezłych. Mimo ich nieobecności
u nas rok temu tym razem spodziewaliśmy się raczej ich wizyty. Dobre wieści mówiły, ze Gryf
jedzie ku nam autokarem. Tymczasem nas na Bałtyku mało, w pierwszej połowie było to ledwie
15-20 osób w grupie plus rozsiani po stadionie. Na początku meczu w okolicach stadionu pojawili
się małoletni kibice jakiegoś innego klubu z Gdyni, zapewne w celu rozpoznawczym. Na rozpoznaniu
się skończyło bo Gryf nie dojechał - otóż fani Gryfa zabłysnęli pomysłowością na mecz "wysokiego
ryzyka" pakujšc sobie kijki do autokaru. Ponoć nie na nas. Szmaty z policji dorwały ich w Orłowie
i po wyczajeniu owych kijów nie puścili na nasz mecz, na który Gryf jechał podobno w 37 + 2 z Lechii.
Tak więc sielanka zakończona zwycięstwem Bałtyku. Ostatnie 30 minut zebraliśmy się w miarę do kupy i
nasz młyn sięgał 40 osób żwawo dopingujšcych naszych orłów.
Na ten mecz wybrało się 40 kibiców Bałtyku,
w tym ponad 15 fanatyków "mocnych wrażeń". Mecz niestety zremisowany zaledwie,
zabrakło jakichkolwiek emocji pozasportowych.
Brak zorganizowanej grupy kibiców z Rumi,
bo takowych Orkan nie posiada, jednak przyjezdni byli dopingowani przez
około 20 spokojnych fanów z Rumi.
Na zbiórce stawiło się około 20 osób,
które w kilka aut wybrały się do pobliskiego Pruszcza. Pod stadionem przejmują nas
tajniacy i niestety eskorta na stadion. Na stadionie dochodzą kolejni nasi i jest
nas ogółem 37 osób - w tym tradycyjnie FC Warszawa (wisi ich fana na płocie) i 1
kibol Pogoni Lębork. Mecz do przerwy średni, miejscowych około 50 (ciężko dokładnie stwierdzić,
bo siedzieli na tej samej prostej), najpierw na nas bluzgali, ale potem przyszedł jeden z nich
pogadać i bluzgi się zakończyły. Fantastyczny finisz piłkarzy, wysokie zwycięstwo i bardzo
zadowoleni w całkowitym spokoju wracamy do domów.
Brak kibiców przyjezdnych
Pierwszy wyjazd sezonu zapowiadał się ciekawie.
Wszak to w dwumeczu z Pelplinem rok temu wywalczyliśmy utrzymanie w 4 lidze, i trochę
się wtedy działo... Tymczasem zbiórka w strugach padającego deszczu nie wyglądała
efektownie - mało ludzi, mało kasy... jakoś w końcu udało się ruszyć, udało się też
wynegocjować obniżkę ceny za autokar. Po drodze dosiedli się do nas ziomale z Cartusii
i wesołym autobusem w 33 osoby jechaliśmy w stronę Pelplina - niestety korki opóźniły
nasz wjazd na mecz o 10 minut. Co robiono w autobusie i czym dzielono ze względów formalno
prawnych pisać nie można. Acha, nie mona zapomnieć o 2 przyjaciołach z Pogoni - szalonym
Beno i swawolnym Ludwiku. Na meczu dołącza do nas grupa samochodowa i jest nas ogółem na
meczu 51 osób - w tym 6 z Cartusii i 2 z Pogoni (wielkie dzięki przyjaciele za wsparcie).
Wieszamy jedną flagę - Fan Clubu Warszawa, który znów nas odwiedził. Doping przez cały mecz
dość dobry, piłkarze odwdzięczyli się ambitną grš - wynik (1-1) nie leżał w sferze naszych
marzeń, ale widać że będzie dobrze... Bardzo przyzwoicie pokazali się fani Wierzycy -
Pelpliniaków w młynie około 80, dwie flagi i dość dobry doping, niestety psuty przez
nieustanne bluzgi pod naszym adresem - aż tak nas nie lubicie? Powrót wbrew oczekiwaniom
bardzo spokojny, poszły 2 butelki w autokar, ale Wierzyca już przeprosiła więc nie ma sprawy.
Przyzwoity mecz, choć bez fajerwerków kibicowskich.
Mecz ten wydawał się bardzo spokojnym, a wcale aż takim się nie okazał. Na tym spotkaniu
nas 4 osoby - 3 z Bałtyku + niezawodny Beno z Pogoni. Cartusii około 40 w młynku. Na
początku meczu zadziwiło nas dwóch starszych gości w polarach Lechii Gdańsk. Gdy podszedłem
do nich powiedzieli że są zwykłymi kibicami jeżdżącymi na piłkę, a ponieważ nie mieli kasy
na wyjazd do Polkowic, przyjechali obejrzeć Cartusię. Po tym wyjaśnieniu zostawiliśmy ich,
chwilę nawet pogadaliśmy. W drugiej połowie koleżka z Kartuz wypatrzył po drugiej stronie 2
szale biało - zielone. Znowu Lechia...? Poszedłem z Sępem i 2 kibolami Cartusii sprawdzić.
To była nie Lechia, tylko Warta Poznań!!! Gdy do nich podbiliśmy, zaczęła nas szarpać trochę
ochrona. Gdy to zobaczyli Beno z Ćpunkiem od razu przebiegli bieżnią do nas. Szarpanina z
ochroną się uspokoiła, bo fani Warty powiedzieli że żadne awantury ani solówki ich nie interesują,
bo są wyłącznie kibicami piłki nożnej. Potwierdzili to 2 razy. Szkoda. Niejaki pan Rajewicz, który
brzydko się o nas wyraził na swojej stronie, znów miał powód żeby nas nie lubić (brał udział w
szarpaninie). Sam też nie jest lubiany, co było ukazane w okrzykach "Ch... ci na imie... Rajewicz
ch... ci na imię" intonowanych przez nasz młyn. Był tez żartobliwy okrzyk "Kotas - Bałtyk... ooooo",
zresztą z Jarkiem (obecnym trenerem Cartusii) miałem przyjemnośc pogadać - dalej bardzo lubi nasz klub
i zyczy mu jak najlepiej. Po meczu pare piwek z Cartusią i do domu. Fajnie było.
1 z Bałtyku + 8 z Pogoni. Jedna z ekip z Pomorza dzwoni i proponuje spotkanie Pogoni
w celu ustawienia, ale Pogoń nie chce tym razem. Po tym meczu Pogoń zostaje liderem 5 ligi!!!!!!!!!!!!!!
30 - 40 miejscowych, zero przyjezdnych, 3 z Bałtyku Gdynia. Wesoła atmosfera oczywiście .
Na tym zapewne fascynującym meczu był obecny 1 fan Bałtyku, zaś Pogoń zebrała się w 30
osób. Przyjezdnych nie było, a na płocie zawisły 2 flagi.
Sobotę 2 osoby z Bałtyku postanowiły spędzić na wyjeździe z ziomalami z Kotwicy. O 3 w nocy wyjazd
z Gdyni i już o 7.40 meldujemy się w Kolbergu. Nieco po 8 autokar wyrusza, więc czasu było sporo.
Niestety przed Szczecinem trwają roboty drogowe i godzinę praktycznie staliśmy w miejscu. W samych
Policach przejmuje nas psiarnia i puszcza na mecz dopiero po drobiazgowej kontroli i sprawdzeniu
wszystkich danych. Na sektorze dla przyjezdnych jesteśmy w przerwie meczu. Jest nas 29 osób - 23
z Kotwicy, 4 z Karlina i nas 2. Wywieszamy 3 flagi - po jednej każdego klubu. Miejscowych brak
(jeśli nie liczyć 3 dzielnych chłopców w wieku max 12 lat dzielnie dopingujących Chemika, he he),
nieopodal stało 5 starszych gości z Pogoni Szczecin, którzy nie byli raczej przyjaźnie nastawieni.
Cały mecz to sielanka, uratowany remis w końcówce. Wracamy do Kołobrzegu, gdzie jesteśmy zajebiście
ugoszczeni przez ziomali z Kotwicy (dzięki) i o 20 wbijamy się w PKS do Gdyni. O północy jesteśmy w domach.
Wiele ciekawych wyjazdów Pogoń w tej 5 lidze nie ma. Same wiochy i w ogóle... jednak Człuchów to miasteczko,
a na dodatek coś tam się dzieje. Wszak właśnie w Człuchowie bęcki dostali nasi przyjaciele od miejscowych
chamów ze sprzętem, w ten sam sposób na oklep załapała się Chojniczanka... No to jedziemy. Z Lęborka
wyruszamy w 66 osób - w tym 18 Bałtyk plus 48 Pogoń. Należy dodać, iż obie grupy wystawiły bardzo zgrabne
składy, więc zapowiadało się ciekawie. Nasza forpoczta samochodowa doniosła, iż miejscowych jest sporo,
bo 100 lub i trochę więcej, było też ostre dzwonienie z Człuchowa z zapytaniem czy będziemy itd. Tuż przed
Człuchowem zatrzymały nas gnidy w mundurach. Coś tam zaczęli się przypierdalać do autokaru, więc nie czekając
na ich dalsze wymysły wysiedliśmy z niego i udaliśmy się na piechotkę, bo do stadionu było już blisko, może 2-3 km.
W końcu doszliśmy, miejscowi podbijają pod płot i coś krzyczą, my spokojnie zbliżamy się, po czym... atak.
Fantastycznie zachowały się mendy, które... odeszły sobie na bok. Wbijamy się w bramę,a tu grubo... leci na
nas grad kamieni, butelek, jakiś pał i ch. wie czego jeszcze. Amunicja się skończyła i do przodu. Pierwsze
uderzenie i Człuchów pęka, wycofują się na parę metrów. Doganiamy kilku i zaczyna się bicie, Piast choć
raczej się wycofuje, walczy. Kolejne starcie i znów jazda, kopiemy Piasta, od frontu nic nie mają do
powiedzenia, próbują podjeżdżać z boków. Na nasze gołe łapy odpowiadają butelkami, kijami, ale to nie
pomaga, znów się wycofują. Taka sytuacja się powtarza, kolejne osoby powalone na ziemię i obite,
leca minuty, Piast cały czas się cofa, już są w rozsypce i wiadomo ze wygraliśmy po całości, ale
szacunek dla niektórych chłopaków z Człuchowa, skopane ryje, a mimo to próbują wstać i bić się dalej.
W tym momencie wjeżdża psiarnia, rozdzielają nas, gdy próbują nas uspokoić kolejny frajerski numer robi
Człuchów, zza ich pleców (policji) lecą kolejne kamienie, butelki... Z psami w jednym szeregu to się nie
idzie, koledzy... w końcu się uspokają z grubsza. U nas około 5-6 nieco obitych, częciowo po starciu z
kibicami, częciowo przez psów. Jeden od nas jedzie na obserwację do szpitala, ale wraca po 15 minutach.
Po stronie Piasta conajmniej 15 solidnie obitych, kroimy kilka szali, w tym jeden Arki - kolejny śmieszny
Fan Club?? Mecz się kończy, po drobnych szarpaninach z psami (złodzieje jebani) wracamy do Lęborka, gdzie
po paru piwkach i pizzy z Pogonia (dziękujemy) jedziemy do domu. Było super, całkowite zwycięstwo po ciekawej
walce. Z Piastem już wyjaśnione... kto następny? Ja wiem, ale nie powiem .
Na zadymie w roli obserwatorów było 10 chłopaków z Chojniczanki. Byli bardzo OK, między innymi odwieźli naszego
kolegę ze szpitala do autokaru. Dziękujemy wam za to. Wy tam, z Człuchowa: jest was sporo i potraficie zadymić,
ale te kije, butelki, kamienie... nie tędy droga i dlatego lekcja była surowa. Do zobaczenia na szlaku chłopcy,
pojedźcie gdzieś na wyjazd.
Na ten mecz sezonu naszych przyjaciół planowaliśmy udać się konkretną grupą, ale plany pokrzyżowały wybory
i związana z tym beznadziejna pora meczu: piątek o 15. Ostatecznie na meczu stawiło się 17 kibiców Bałtyku
z flagą plus niezawodny Beno z Pogoni. Fanów Kaszubii przyjechało sporo, bo 120 a może i więcej osób. Przed
meczem oddają szaliki skrojone dzieciom i dziewczynie z Kartuz, szacunek dla nich za ten honorowy gest.
Cartusii w młynie 80 osób. W przerwie meczu nieudana próba skrojenia flagi "Duma Kaszub" (niektórzy atakujšcy
byli niestety "znieczuleni" przez ziomali z Kartuz). Kaszubia nas wyzywała dość często, jak widać nadal nas
nie lubią. Na koniec ciekawy opis powrotu PKS-em dwóch fanów SKS-u. Otóż z uporem maniaka usiłowali oni wbić
się kompletnie pijani i bez biletów do ostatniego autobusu do Gdyni. Kierowca oznajmił, że nie ma takiej możliwości.
Wobec tego fan X wycišgnął go z fotela kierowcy i mu najebał, natomiast fan Y wyszedł z autobusu i z zimną krwią wyjebał
2 przednie szyby butelkami . Obydwa nerwusy zakończyły podróz na wytrzewiałce i komisariacie.
Za drobne nieścisłoci sorry, nie było mnie na meczu, opierałem się na relacjach innych osób.
Na ten fascynujący mecz Pogoni postanowiłem się wybrać. Ogółem na tym spotkaniu 3
kibiców Bałtyku z flagą. W Pogoni "idzie nowe" a więc między innymi nasi znani i lubiani
kibice Pogoni w liczbie 2 osób weszły do zarządu klubu. Z tej okazji fanatycy Pogoni
urządzili mały piknik dla sponsorów oraz zrobili ulktrasowski mecz, który wyszedł bardzo
ładnie. Na płocie łącznie z naszą zawisło 8 flag, doping był bardzo dobry, nie zabrakło szali,
baloników, materiałów w barwach, a więc rzeczy które na Pogoni rzadko uświadczysz . Młyn Pogoni
liczył sobie 80 osób a więc bardzo przyzwoicie. Trochę zamieszania wprowadzili głuptaski z Gryfa,
które dzwoniły po nocy do Jasia P deklarując jazdę pociągiem osobowym przez Lębork. Byłoby to dla
nich jednoznaczne z kłopotami i oczywiście okazało się kłamstwem. Jednak Gryf na Arce II był,
chyba autami. Pogoń mecz wygrała i po wypiciu paru piwek udaliśmy się do domów. Szybko wejdą nasi
ziomale do 4 ligi, bo po prostu na nią zasługują...
Znalazło się parę aut i chłopaki z Pogoni postanowili wyjazd zaliczyć. Pojechało 15
osób - 2 z Bałtyku + 13 z Pogoni. Byłoby więcej, dla kilku osób zabrakło transportu.
Dojazd szybki i sprawny. Na meczu ciekawy folklor - otóż miejscowa Unia ma młynek!
Wisiało kilka flag i słychać było doping około 25 Korzybian. Mecz kiepski, powrót
spokojny, więc eskapada ta nie zostanie na długo w pamięci naszych ziomali. No, ale
ważne że nie było zera.
Na tym meczu 2 młodych kibiców Bałtyku. Cartusii w młynku 50, brak przyjezdnych z Polic.
Po meczu fani Cartusii dopadają auto z typami na kościerskich blachach, a podejrzewając
(raczej słusznie) ze to (jak z okazji poprzedniego meczu Cartusii) "poszukiwacze przygód"
z Kaszubii owych przygód im dostarczyli obijając ich nieco, jednemu przy okazji uszkadzając nosa.
Na mecz do naszych ziomali z Kołobrzegu wybrało się 4 kibiców Bałtyku.
Elany przyjechało 35 osób, a więc całkiem sporo jak na daleki wyjazd piątkowy.
Kotwicy ponad 100, chyba liczba 120 będzie wiarygodna. Dobry doping i ciesząca
serce wygrana z jednym z głównych kandydatów do awansu. Na płocie wisi między
innymi duża flaga Bałtyku. Po meczu bardzo sympatyczne ugoszczenie Bałtyku przez
Kotwicę. Atrakcji hools nie zanotowano.
Na meczu 1 kibic Bałtyku. Po meczu po Kartuzach jeździ śmieszna Kaszubia krojąc na
mieście 4 szale: 3 dzieciom i 1 dziewczynce.
Ciekawy mecz - naszej zgody regionalnej
z naszym układem. Koniecznie chcieliśmy porozmawiać z ziomalami z Kotwy o tym, co u nas.
Kibice z Kołobrzegu przyjechali w 14 osób, mieli 1 dużą flagę. My zjawiliśmy się w 9 osób,
a całokształtu dopełniali chłopaki z Cartusii w 40 - 50 osób młynka. W młynie Cartusii wiszą
2 nasze flagi. Mecz kiepski, za to doszliśmy do porozumienia z Kotwicą i popiliśmy z Cartusią
(jak zwykle u nich ). Po meczu jeszcze imprezka i do... Lęborka, gdzie na koncercie Pudelsów
spotkaliśmy wielu naszych kolejnych przyjaciół - z Pogoni Lębork. Tak więc udany wieczór, a
wszystkich naszych braci - z Lęborka, Kartuz i Kołobrzegu pozdrawiamy serdecznie.
Na mecz Cartusii jechaliśmy bez specjalnego ciśnienia, ot, towarzyska wizyta. Gdy okazało się ze Unia złożyła w klubie zamówienie na 200 biletów, ciśnienie trochę wzrosło. Wesoły PKS do Kartuz i jesteśmy na miejscu. Tam idziemy do jakiejś knajpy, a potem na mecz. Na meczu rozczarowanie - fanów Unii nie widać. W związku z tym wywieszamy dwie nasze flagi (małą Bałtyku i FC Warszawa) i co nieco dopingujemy. Jest nas 6 osób - 4 z Bałtyku + 2 z Pogoni Lębork. Cartusii w młynku około 40. Zdegustowani postawą fanów Unii (widać laczki i strata flagi na Warcie szybko wybiły im z głowy jeżdżenie) poszliśmy wyłapywać partyzantów. Zaczepiamy ludzi, sprawdzamy dowody... złapaliśmy tylko jednego typa, który przyjechał z kobietą i okazał się być piłkarzem Unii, powiedział nam że kibicom nie udało się zebrać. Tak więc zero Unii w Kartuzach. Po meczyku (osobiście pozdrowiłem Mietka Gierszewskiego od kibiców Bałtyku, chyba nie macie mi za złe?) udaliśmy się na małe "co nieco" do lokalu, po 22 pojechaliśmy do Lęborka, gdzie udaliśmy się do pubu i kontynuowaliśmy wesołą imprezę z elementami skandalu obyczajowego do godziny 2 w nocy. Zdecydowanie udana wyprawa, a fanom Cartusii dziękujemy za miłe przyjęcie.
Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2
Kibice 
















