
21.03.2009 Dąb Dębno - Bałtyk Gdynia
Działacze Dębu obsrali się i mecz nie doszedł do skutku. Tak więc odpadł nam atrakcyjny wyjazd. Wedle przepisów należy nam się walkower i mam nadzieję że zarząd Bałtyku nie będzie szedł na żadne układy z wieśniakami, których nie stać na klatke dla gości. Niech grają w 5 lidze - tam ich miejsce.
Na mecz pucharowy Bałtyku rozgrywany na terenach Gryfa Słupsk wyruszyliśmy wraz z Pogonią kolejką SKM. Na stadioniku Pomorza jesteśmy 15 minut przed rozpoczęciem meczu. Jest nas razem 88 osób (ładna liczba) z czego 24 to Bałtyk, a aż 64 nasi przyjaciele z Pogoni - dzięki !!! Miejscowy FC Gryfa zawiesił bądź zakończył działalność, albowiem na jedynym chyba meczu z kibicami przyjezdnymi pojawili sie na własnym stadionie w okrągłej liczbie zero. Zjechały sie psy i byliśmy solidnie obstawieni, choć w trakcie meczu pod sektor tubylców chodziły i tak wycieczki w celu wykukania, czy aby na pewno żaden miejscowy się nie wychyli. Nie wychylił. Na płocie wisiała tylko flaga z celtykiem, oraz okolicznościowe płótno stworzone przez fanów Pogoni dla Gryfa z okazji Dnia Kobiet :). Po meczu miejscowy twardziel przejeżdżając koło nas coś tam krzyknął obraźliwego z auta.. miał swoje 5 minut. Pół godziny czekania na pociąg i spokojnie wracamy do domu. Wśród kibiców Bałtyku był obecny FC NML w 4 osoby i FC Kartuzy w 2 osoby.
Na meczu lidera z wiceliderem było sympatycznie, bo zajechali kibice przyjezdni. Było ich ok 15, mieli szale, flagę i raźnie dopingowali swój zespół. Kontrola wykazała, że mieli szale tylko swojej drużyny, więc nikt im w dopingu nie przeszkadzał. Bałtyk też wesoło dopingował zwycięską drużynę. W drugiej połowie meczu głupi gracz Błękitnych spowodował swym zachowaniem nerwową atmosferę, przez co poleciały barierki i mecz został przerwany na ok 3 minutki. Poza tym wszystko OK. Kto liderem jest? Bałtyk SKS !!
Na ten ostatni wyjazd jesieni staraliśmy się w miarę zmobilizować, żeby godnie zakończyć rundę. Do Ustronia wraz z Pogonią udaliśmy się autokarem, busem i kilkoma autami. W Koszalinie pod swoim stadionem czekała na nas Gwardia w ok 30 osób, zaczęli biec za naszym autokarem, ale kierowca nie chciał się zatrzymać, zresztą jechaliśmy z eskortą psów. Pod stadionem Astry jesteśmy 5 minut przed meczem, ale bardzo powoli wpuszczały nas psy, spisywały wszystkich, przez co wchodziliśmy do 20 minuty spotkania na obiekt. W młynie było nas 200 osób, z czego 70 to kibice Bałtyku, 110 z Kotwicy Kołobrzeg i 20 z Pogoni Lębork. Bardzo dziękujemy przyjaciołom za tak solidne wsparcie. Swietny doping nie pomógł piłkarzom niestety... Miejscowy wsiowy klub nie posiada kibiców, cała widownia poza nami to może z 60 dziadów na trybunach... klatka dla przyjezdnych żenująca, z 1 rzędem krzesełek, w miarę normalnie mecz oglądało może z 80 osób... W przerwie meczu Kotwa pojechała na końcówkę swojego spotkania, my mieliśmy do nich jechać na melanż po meczu. Niestety nie popisała się debilna policja, która najpierw nas puściła do Kołobrzegu, by już pod stadionem Kotwicy oznajmić, że nie pójdziemy na miasto, mają przygotowaną eskortę na całą drogę do domu i musimy w ciągu 10 minut wyjechać. Chłopaki z Kotwy dostarczyli nam kilka palet piwa (dzięki wielkie) i pojechaliśmy do domu. Mimo deszczu i porażki w autokarze panowała bardzo wesoła atmosfera, że wspomnę chociazby o podziale autokaru na 2 bandy - "stare dziady" kontra "młode chuujki" :). Obie grupy się ostro wyzywały, ale do rękoczynów nie doszło :). I to na tyle tej jesieni jeśli chodzi o wyjazdy, rozpoczynamy akcję "Dębno marzec 2009".
Na tym meczu trybuny przy bocznym wypełniły się w całości. Byli też przyjezdni - kibice Orkana stali na trybunie głownego stadionu, rozwiesili flagę swego klubu i nie najgorzej dopingowali. Było ich 30 osób. Były chyba z nimi delegacje z Orląt i z Arki, bo te kluby kilkukrotnie pozdrawiali. Nawet nam się dostało... My dopingowaliśmy dopiero gdzieś od 20 minuty spotkania i także nie było najgorzej...
Na tym wyjeździe dopinguje Bałtyk 40 kibiców z dobrym dopingiem i z flagą "Kadłuby".
To dziwne, że na własnym stadionie zagraliśmy aż po 5 latach przerwy... ale przyjdzie juz niedługo czas, że będziemy grali na nim regularnie, a bezdomni będą mogli sobie pogrywać na łące w okolicach schroniska św.brata Alberta - swojego patrona... historia ma to do siebie, że zatacza czasem koło - wczoraj był, mam nadzieję tego poczštek... Ciężko powiedzieć ilu ludzi pofatygowało się na stadion przy Olimpijskiej - myslę że liczba 800 osób jest najbliższa prawdzie. Z tego znaczną część stanowił nasz młyn - napewno było nas ogółem 200 w młynie, choć są tacy którzy skłaniają się ku liczbie 250 i kto wie, czy nie mają racji... W tej liczbie silne wsparcie od naszych przyjaciół - 37 z Pogoni Lębork i 11 z Kotwicy Kołobrzeg. Nie zabrakło FC Drwęca (2) i FC Cartusia (1) oraz tradycyjnie już fanatyka ze stolicy... Bardzo dziękujemy wszystkim. Gryfa niestety nie było - mają zakaz wyjazdowy do końca sezonu, choć znając życie respektowany będzie im tylko ten na Bałtyk. Na płotach zawisły 3 flagi, w tym jedna nowa - "KADŁUBY". Nieśmiertelny wodzirej Oko poprowadził młyn Bałtyku do bardzo dobrego dopingu przez cały mecz. Nie zabrakło też efektów świetlnych i pomeczowej fety z piłkarzami. Oby tak dalej!
Na meczu w Redzie jest obecnych 42 kibiców przyjezdnych, z których 1 to fan Pogoni Lębork - dziękujemy. Miejscowi bez młyna, flag i dopingu.
Mecze z Bytovią są zawsze bardzo ciężkie pod względem piłkarskim i nie inaczej było tym razem. Straciliśmy nawet bramkę. Tym razem młyn się zebrał juz przed pierwszym gwizdkiem i 60 albo i więcej kibiców Bałtyku dobrze dopingowało przez cały mecz naszych orłów. Co do Bytovii to wspierało ich jakies wątłe komando emerytów w liczbie może 10 sztuk, nigdy nie dowiedzielibyśmy się o ich istnieniu, gdyby nie krzyknęli raz "Bytovia" po golu dla ich drużyny. Aa - wspierał nas fan Pogoni Lębork - dziękujemy :).
Wyjazdy na Rodło były zawsze "wesołe" i "do przodu", czy to z Bałtykiem czy Kotwicą. Autokar był załatwiony, chętnych nie brakowało, więc wszystko grało - do czasu. W piątek wieczór zadzwonił do mnie przewoźnik z infem, że rozwalił mu się silnik w nowym autokarze, który miał nas wieźć i z wyjazdu nici. Od tej chwili stawanie na głowie, dzwonienie i udaje się jakimś cudem skołować kolejny pojazd! Wyruszamy w sobotnie przedpołudnie na miejsce zbiórki, zeszli się wszyscy ludzie, po czym kierowca oświadcza, że ... nie pojedzie, bo jego szef nie dał mu żadnych papierów wozu, OC itp rzeczy... Prośby ani groźby nie pomogły. Na 3 godziny przed meczem, 140 km od celu zostaliśmy na lodzie. Niemałym wysiłkiem udało się zorganizować kilka aut. Wesoły konwój pomknął do Kwidzyna, a zdradzę tylko tajemnicę, że mimo aut osobowych średnia pasażerów przekraczała 5 sztuk na auto. Koledzy, którzy jechali wcześniej zdradzili, że przed Kwidzynem stoi kilka kabaryn policji i łapią wszystkie auta na trójmiejskich blachach. Ominęliśmy psów jadąc przez jakieś Ryjewo. Wyskoczyliśmy praktycznie pod stadionem, i dopiero tu nas zatrzymały psy. Dojechała Drwęca i razem pojechaliśmy kolumną pod sektor dla gości. Przez te wszystkie zawirowania z dojazdem zdecydowana większość uczestników wyjazdu dotarła na mecz w przerwie. Psy - zwykli i kominiarze kazali podawać dane do kamery, po czym wpuszczali nas na sektor. Wywieszamy trzy flagi - Ultras Bałtyk, Lębork i Drwęcę i w komplecie zaczynamy oglądać mecz. Jest nas 59 osób, a najlepiej nas wsparł tego dnia FC Nowe Miasto Lubawskie, czyli ludzie z Drwęcy w 10 osób. Były też delegacje z Warszawy, Kartuz... Co do Rodła to na poczatku II połowy meczu zebrali się w około 70 osób i przyzwoicie dopingowali, potem się rozeszli i było ich ok 40. Coś tam chwilke szarpali się z ochroną, na co krzyknęliśmy wiadomo co... Mecz się skończył skromnym, acz zasłużonym zwycięstwem. Kluczem do zwycięstwa był czarnuch w bramce Rodła, jego opóźniona interwencja wynikała zapewne z frustracji spowodowanej planowaną podwyżką cen bananów :) .... Ten weekend wraz z końcowym gwizdkiem zakończył się kibicowsko tylko dla połowy grupy. Znaczna część bowiem postanowiła jechać jeszcze do Bydgoszczy na mecz... Zawisza Bydgoszcz - Kotwica Kołobrzeg Wyruszamy kilkoma autami. Co ciekawe psy spodziewały się naszego wyjazdu do Bydgoszczy, kilka aut było oddelegowanych do eskorty nas aż pod stadion Zawiszy. Pozwolili tylko raz się zatrzymać na około pół godziny w Swieciu na jakieś żarcie i picie, i walimy dalej. Jesteśmy pod stadionem Zawiszy jakieś 50 minut przed meczem. Po niedługim czasie dojeżdża autokar Kotwicy. Mimo list imiennych szybko wchodzimy na sektor i kilkanaście minut przed meczem jesteśmy w komplecie na sektorze. Jest nas razem dokładnie 84 osoby, w tym po kilka osób z Karlina, Darłowa i 29 kibiców Bałtyku. Wywieszamy 3 flagi - po jednej Kotwicy, Bałtyku i MKS-u Karlino. Na tym meczu zakończyliśmy około 4-letni układ z Kotwicą. Od dnia wczorajszego łączy nas zgoda. Trochę trzeba było czasu obu stronom, aby dojrzeć do tej decyzji. Cały mecz (na wysokim poziomie) trwał wesoły doping, pechowy remis Kotwicy nas aż tak bardzo nie załamał, wielokrotnie byliśmy pozdrawiani. Piłkarze Kotwy po meczu w komplecie podbiegli do nas. Trzeba też wspomnieć o Zawiszy - Mają piękny stadion, mecz na nim przy światłach to niezapomniane wrażenie. Do tego trzeba dodać kibiców - stanowili młyn 700-800 osobowy, fantastycznie i równo przez cały mecz dopingowali. Ech, takich przeciwników nam brakuje w lidze... Psy nie pozwoliły nam na wspólny powrót z Kotwicą, wrzucili nas na drogę na Gdańsk i pod eskortą 1 radiolki wracaliśmy niestety prosto do domów. Koło Swiecia minęło nas autko z trzema łysymi i dziewczyną w środku, z których jeden zawzięcie nas obserwował i wydzwaniał, a więc atrakcji jeszcze nie koniec. Faktycznie, kilkanaście km za Swieciem na stacji paliw stoją chyba 4 auta i ok 20 typów, nasza czujka zjechała do nich. Jednak czy to z powodu eskorty, czy jakiegoś innego nie zdecydowali sie jechać za nami. Musimy jeszcze z powodu braku paliwa w 2 autach stanąć na stacji w Gniewie. Trzeba było czekać około pół godziny, bo baby liczyły utarg akurat. Z nudów jeden kolega zażartował, że weźmie w celu zakupu piwa stację siłą i żarcik mu wyszedł bardzo naturalistycznie, bo szyba wejściowa wypadła i w pizzdu się rozbiła :). Przyjechał jakiś szeryf miejscowy z wąsem i kabaryna, ale obeszło się bez większych ceregieli i dalszą drogę juz bez problemów dojechaliśmy do domów na jakże zasłużony odpoczynek :). PS: Pogoń - Bałtyk - Kotwica!!!
Mecz o tyle ciekawy, że w Sławnie graliśmy pierwszy raz. Z miejsca zbiórki wyruszyliśmy razem z Pogonią w 40 osób. Za Słupskiem przyczepił się kanar, ale oczywiście nic już nie zdziałał. W Sławnie przywitała nas średnia iloć psów, którzy dość dziwną trasą zaprowadzili nas na leżący nieopodal torów kameralny, acz w niezłym stanie stadion. Do meczu dojechało jeszcze jedno auto, na początku jego trwania jeszcze kolejne, także ogółem w Sławnie stawiły się nas 63 osoby, w tym 42 z Bałtyku oraz 14 z Pogoni, 5 z Kotwicy (FC Darłowo) 1 z Drwęcy NML i 1 z Cartusii (wiadomo kto). Sławy zebrało się ok 25 w młynie, wywiesili 2 flagi i całkiem nieźle dopingowali. Obeszło się bez nieuprzejmości. Nasz doping także był nienajgorszy, trzeba było pomóc piłkarzom, którzy grali padlinę, na szczęście końcowy wynik był bardzo dobry. Po meczu gdy czekaliśmy na PKP w Sławnie na pociąg, dostałem sms-a od kibiców pewnej drużyny, że czekali na naszych samochodowych na trasie, ale psy ich rozgoniły. Nasi kibice, którzy na tym meczu byli autami to bardzo wierni fani, których szanujemy, nierzadko w okolicach 40-stki, którzy rozrabianiem się nie zajmują, takowi wszyscy byli w PKP... Niemniej Bałtyk to Bałtyk i żadnej taryfy ulgowej nikt nie oczekuje. Tak więc powrót spokojny i darmowy...
PS: Nie, no muszę wspomnieć o czymś śmiesznym. Gdy dojeżdżaliśmy do Słupska pewna pani siedziała jak na szpilkach, gdy zobaczyła kibiców (pewnie naoglądała się TVN-u i wszystko o nas wiedziała...). Gdy pociąg stanął w Słupsku, wzięła torebkę i uciekła z przedziału. Zostawiła posiłek, picie i buty w reklamówce. No cóż, bułka, kiełbasa i trzewiki to niewielka cena za uratowanie życia ...
PS II: dziękujemy bardzo wszystkim za wsparcie nas na meczu!!
Mecz o lidera ułożył sie po naszej myśli - wysokie zwycięstwo. Odwiedziło nas 10 przyjaciół z Kartuz, mieli na wyposażeniu flagę i szale. U nas w pierwszej połowie średnio z dopingiem, natomiast w drugiej już bardzo dobrze. Zebrało się nas 70 w młynie, dołączyli do naszego młynu ziomale z Kartuz, których w trakcie tego meczu wielokrotnie pozdrawiamy i przepraszamy za wysoką wygraną. Ogólnie na meczu nadkomplet widzów, na pewno ponad 500. Do dopingu dołączamy efekty świetlne w postaci rac i stroboskopów. Na koniec meczu piłkarze oczywiście w komplecie dziękują nam za doping, a my juz odliczamy czas do nastepnego pogromu.
| ziomale z Kartuz... |
Niedobre Kaszubki i psiarnia postanowiły uznać nasz mecz w Kościerzynie za spotkanie podwyższonego ryzyka. Przyznali nam 5% miejsc, czyli 45 oraz zarządzili sporządzenie listy imiennej. To ileś tam osób skutecznie zniechęciło i przez to na najbliższy wyjazd jak dotychczas udaliśmy się w niezbyt dużej liczbie. Autokar nasz od startu miał wahadło, więc wszelakie emocje pozasportowe były wykluczone. Do Kościerzyny dojechaliśmy kilka minut przed meczem, po drodze zabierając naszych ziomali z Kartuz. Lista imienna okazała się fikcją, weszliśmy bez stresu. Na trybunach zebrało się nas równe 50 osób, w tym 39 z Bałtyku plus 11 przyjaciół - 10 z Cartusii Kartuzy i 1 z Pogoni Lębork. Dziękujemy za wsparcie!! Nie wiem ile zebrało się Kaszubów, bo w Kościerzynie młyn gospodarzy ciężko ocenić - jest na tej samej prostej przedzielony sektorem buforowym. Trochę nas powyzywali, odpalili coś przez 2 minuty i tyle... My tak sobie dopingowaliśmy, w 2 połowie meczu odpaliliśmy 2 race. Po kiepskim tym razem meczu Bałtyk zremisował, piłkarze podziękowali za doping i do domu.
| Psy, jak widać przygotowały się na nasz przyjazd: |
Wyjazd na mecz w Szczecinku nie zaczął się kolorowo. Sześciu kibiców Bałtyku zostało zaatakowanych przez 7 bezdomnych i nieco obitych. My osobiście byliśmy w Szczecinku już po 15 i udaliśmy się wraz z kibicami Wielimia na towarzyskie piwko. Stopniowo dojeżdzali następni kibice Bałtyku i Kotwicy. Ochrona i psy nie prowokowały, więc wejście na stadion szło szybko i sprawnie - bileciki po 5 zł. Na płotach zawisły nasze dwie flagi, poza tym było kilkanaście flag na kijach. Od poczštku meczu zaczęliśmy doping, choć aż do 30 minuty meczu schodziły się załogi kolejnych aut. Należy zwrócić uwagę na bardzo pozytywne zachowanie spikera, mówił m.in. że Bałtyk powinien być klubem numer 1 na wybrzeżu oraz że jest NAJSTARSZYM klubem Gdyni... Ogółem nas na wyjeździe zebrały się 73 osoby, z czego równe 50 stanowili kibice Bałtyku, a 23 nasi przyjaciele - 18 z Kotwicy Kołobrzeg, 4 z Cartusii Kartuzy i 1 z Pogoni Lębork. Nazwy wspomagających nas klubów wielokrotnie wymienialiśmy w dopingu i za wsparcie dziękujemy bardzo. W drugiej połowie wyszło słońce, Bałtyk rozjechał drużynę Darzboru i zrobiło się sympatycznie. Młynek Darzboru to 20 osób, które dzielnie dopingowały swoich, szczególnie w pierwszej połowie i końcówce drugiej, nawet odpalili jakieś stroboskopy kwadrans przed końcem meczu. Po meczu piłkarze wraz z nami świętują zwycięstwo i w radosnych nastrojach wracamy do domu. Oby tak dalej. PS: Osobne pozdrowienia dla fanów Wielimia Szczecinek.
Z Dębna do Gdyni jest bardzo daleko, jednak mieliśmy sygnały że kibice Dębu sie pojawią, bo byli 3 dni wcześniej na PP w Bytowie. Owszem zjawili się - w 2 osoby. Mieli 2 szale, a nawet flagę, ale ponieważ nie są całkowicie neutralni (kibicują Pogoni Szczecin) mieli zakaz jej wywieszania. Niemniej w swoich szalikach spokojnie stali i oglądali mecz, a nawet raz coś krzyknęli. Długa droga jeszcze przed nimi, bo pytali sie mnie, czy mamy zgode z Arką. Pogoda była fatalna, lało na okrągło, piłka wyczyniała różne harce na murawie. Nie zachęcało to do dopingu, ledwo kilka razy coś krzykneliśmy, na stadionie jednak mimo fatalnej pogody było ok 70 kibiców Bałtyku, zdecydowana większość w barwach. Z nami było 2 kibiców Pogoni Lębork oraz wierna fanka z Kartuz - dziękujemy .
Pierwszy wyjazd nowego sezonu wydawał się bardzo łatwym (no i de facto takim się okazał) pod względem piłkarskim. Jadąc autami do Sztumu minęliśmy aż 3 korki - w Gdyni na obwodnicy, w Tczewie i Malborku... To spowodowało, że wraz z początkowym gwizdkiem Bałtyk reprezentowało może z 30 osób, lecz co chwila dojeżdżały kolejne. Pod koniec pierwszej połowy byli już wszyscy i po dwukrotnym liczeniu wyszło mi 56 kibiców Bałtyku na wyjeździe w Sztumie, w tym po 1 osobie z NML i Kartuz - dzięki . Być może nie policzyłem jeszcze kogoś, ale to już nie takie istotne... Miejscowi zebrali się w około 30 osób i nie bardzo wiem czemu strasznie na nas bluzgali. Mieli na twarzach nawiązane szale Lechii, ale raczej wyglądali (przynajmniej większość) na pijacką zbieraninę niż na normalny młyn. Z tymi swoimi bluzgami podchodzili pod naszych, aż się doigrali - poszło kilka buł i kopów na ryje, 2 szale miejscowych zmieniły właściciela. Wkroczyła ochrona, rozdzieliła... i po sprawie. Po tym zajściu miejscowi nie przejawiali już ochoty do dopingu, jedynie pijane żule nadal nam wrzucały. Po meczu współne śpiewy z piłkarzami i do domu, z jednym przystankiem po drodze na lekkie uzupełnienie płynów .



Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2
Kibice 




































