Jesteś tutaj: Czołówka Kibice Relacje od 2000 roku Sezon 2002/2003

Sezon 2002/2003

Email Drukuj PDF

08.06.03 Stolem Gniewino - Bałtyk Gdynia.

Początkowo olaliśmy ten mecz, gdyz miał być on grany w dniu znacznie ciekawszego spotkania Pogoni z Gryfem, jednak przełożono go na niedzielę i znalazło się paru chętnych. Ogółem nas 15 + 7 kolesi z Pogoni, którzy przyjechali busem (dzięki). Mecz zakończył się naszym zwycięstwem, piłkarze podziękowali nam za doping. Jeszcze tylko po piwku z Pogonią i do domu...



07.06.03 Pogoń Lębork - Gryf Słupsk.

Od dawna wiedzieliśmy, że na tym meczu musimy być. Koleją i samochodami dojechaliśmy do Lęborka w liczbie 33 sztuk. Wraz z przyjaciółmi z Pogoni utworzyliśmy młyn 100 - osobowy. Gryf przyjechał spóźniony, jak sami mówią w 58 osób (w tym 2 z Chojnic i 7 z Czarnych) choc nam się wydawało, że jest ich najwyżej około 40 średniej ekipy. Niestety, nie stać ich było na bilety, więc stali pod płotem. Potem psy ich odprowadziły na dworzec, a fanatycy Pogoni i Bałtyku obecni w Lęborku bardzo żałowali, że z powodu sporej liczby psów nie mogą im się dobrać do skóry. Mecz się skończył, Gryf czekał na dworcu pod silną ekortą (zostali wyprowadzeni jeszcze w czasie meczu) więc pozostało nam już tylko świętowanie w centrum miasta i wesoła imprezka z ziomalami, która w niektórych przypadkach przeciągnęła się do wczesnych godzin porannych...

24.05.03 Kaszuby Połchowo - Bałtyk Gdynia.

Ten mecz nie należał do szczególnie prestiżowych, jednak znalazło się kilku chętnych do jego zaliczenia. Przez duże kłopoty z transportem dojeżdżamy na stadion dopiero w przerwie meczu. Jest nas 8 osób. Miejscowi oczywiście bez żadnego dopingu, kibiców itd. Wiejski folklor - od boiska nadal widzów oddziela tylko sznurek... Podobno w pierwszej połowie kręciły się jakieś jednostki "śledzi", był też jeden samochód z gadżetami Arki za szybą, więc myśleliśmy że może ktoś się zjawić, jednak do samego końca meczu spokój. Mimo małej grupki staraliśmy się jak najlepiej dopingować, co tradycyjnie już po meczu docenili piłkarze, dziękując nam za doping przybiciem "piątek". Po meczu szybki i spokojny powrót.

14.05.03 Rodło Kwidzyn - Bałtyk Gdynia.

Ten mecz był przełożony z soboty na środę, co oczywiście wpłynęło na frekwencję. Do Kwidzyna wybraliśmy się dwoma autami. Auto jadące przez Malbork dojechało na czas, zaś drugie jadące przez Gniew spóźniło się 17 minut, bo nie wzięło pod uwagę przeprawy promem przez Wisłę w Gniewie :). Gdy doszła grupa z drugiego auta, wywieszamy flagę i zaczynamy doping, całkiem zresztą niezły jak na tak niewiele osób. Było nas 10-ciu. Miejscowi nie istnieli - zero młyna, barw, dopingu itp., po prostu cisza jak na Kaszubach Połchowo :). Nie dziwi to specjalnie, może śmieszy, gdy przypomni się napinanie netowe - szczególnie w naszej księdze gości "bohaterów" z Kwidzyna. Mecz wygraliśmy i w dobrych nastrojach udajemy się do aut. Mimo braku jakiejkolwiek ochrony czy psiarni oczywiście nikt nas nie niepokoi...
Ot, miły środowy piknik.

10.05.03 Gryf Słupsk - Bałtyk Gdynia.

Wyjazd na ten mecz nie zaczął się zbyt dobrze. Na miejscu zbiórki okazało się, że nie będzie zamawianego wcześniej autokaru. Udaliśmy się na PKP, gdzie zobaczyliśmy, że pociąg do Lęborka uciekł... 4 minuty temu. Niestety, gdy okazało się, że nie będzie autokaru ilość chętnych z ponad 30 zmalała do kilkunastu ... w końcu kolejnym pociągiem jedziemy w stronę Lęborka. W Wejherowie na tyłach naszego pociągu kilku typów śpiewa coś o Arce. Atakujemy ich, kilku dostaje laczki. Prawdopodobnie wracali z pracy w stoczni. Po chwili typy biegną pociągiem w naszą stronę, znów dostają, przy okazji zrywamy hamulec. Zrywamy się przed psami, ale typy znów wyskakują za nami (zawzięte dranie:)) więc jeszcze mała obrzutka kamieniami (leci jedna szyba) i kolesie zrywają się do pociągu. Idziemy na PKP i wbijamy się do pociągu "ostatniej szansy" pośpiesznego z rezerwacją do Słupska, ale o dziwo udaje się dojechać do Lęborka, gdzie dosiada się reszta fanów Bałtyku i mnóstwo Pogoni - ogółem jest nas 51 osób, w tym 17 z Bałtyku + 34 z Pogoni. Kanar po otrzymaniu łapówki daje nam spokój. W Słupsku na PKP przejmują nas psy i już było wiadomo, że tego dnia nic więcej się nie wydarzy. Gryfa na meczu jak sami mówią 100, w tym ziomale z Lechii, Wierzycy, Czarnych i Chojniczanki. Mieli jakieś efekty świetlne, baloniki, kartoniki... Powrót spokojny, kilka osób wysiada w Lęborku i spędza 3 godziny na koncercie Blue Cafe racząc się przy okazji piwkiem. Kolejny przegrany mecz - żebyśmy przypadkiem w 5 lidze się nie obudzili... Dziękujemy Pogoni za wsparcie.

07.05.03 PP: Lechia Gdańsk - Bałtyk Gdynia.

W końcu graliśmy mecz z renomowanym przeciwnikiem... Problemy z dotarciem na mecz mieli nasi przyjaciele z Pogoni, których najpierw wywaliły z pociągu psy w Wejherowie, później pociąg długo stał w Gdyni Orłowie... dotarli dopiero na 55 minutę meczu. ogółem było nas 75 - 49 z Bałtyku + 26 z Pogoni. Na meczu wisiały 4 flagi - 2 nasze, 1 Pogoni i 1 z krzyżem celtyckim. Lechii w samym młynie około 300, ale wielu było chyba poza nim. Oprawa ultras raczej słaba, doping średni, choc po golach bardzo dobry. Mnóstwo flag biało - zielonych. Ludzi na stadionie ogółem 1500-2000. Na mecz weszliśmy dzięki staraniom kibicom Lechii (dzięki), to zaowocowało kulturalnym dopingiem, bez niepotrzebnych bluzgów. Mecz niestety przegrywamy, dziękujemy kibicom Pogoni za wsparcie.

01.05.03 Piast Człuchów - Bałtyk Gdynia.

Ten mecz był uważany przez nas jako wybitnie piknikowy i z takim nastawieniem jechaliśmy. Z Trójmiasta wyruszyliśmy pociągiem w 9 osób. Godzinną przesiadkę w Tczewie niektórzy wykorzystali na jedzenie, inni na spożycie kilku piw. Dalsza droga upływała spokojnie, kanar za równowartość 1/2 l. wódki + zapitki nie robił problemów. W Chojnicach, gdzie czekała nas kolejna przesiadka wysiedliśmy na całkowitym luzie, porozdzielani - w życiu nie pomyślelibyśmy, że Chojniczanka po raz pierwszy w historii ustawi się na nas. Po wyjściu z dworca zaskoczenie całkowite - słyszymy okrzyk "Chojniczanka", lecą w nas kamienie i w nasza stronę biegną goście z Chojnic, niektórzy mieli jakieś pały. Podobno było ich 22, choć zaraz po dymie jeden z ich starszych kibiców mówił o 30 osobach. W 9 osób nie było szans, zrywamy się, na szczęście miejscowi podeszli mało profesjonalnie do akcji i udało się zerwać bez strat - nie licząc dwóch od nas lekko obitych. Dobiegamy do jakiegoś sklepu, leci w nim szyba od rzuconego kamienia. Wbijamy się do środka i chcemy dozbroić, ale Chojniczanka nie dochodzi w pobliże owego sklepu. Po chwili przyjeżdża policja wezwana przez spanikowaną babę ze sklepu, eskortują nas na dworzec, gdzie dochodzą do nas te dwie obite wczesniej osoby. Dojeżdżamy do Człuchowa, gdzie czeka na nas 7 radiowozów. pakują nas do samochodów i wiozą na stadion. Tymczasem po Chojnicach krąży nasza grupka samochodowa w 8 osób, która dowiedziawszy się o naszym pogonieniu sama przegania kilka grupek Chojniczan, na koniec gnając największą z nich - 13 - osobową. Na początek meczu nasi samochodowcy w końcu dojeżdżają i jest nas w sumie 17 osób, wywieszamy 3 flagi. Niestety, ekipa z aut po zakończeniu pierwszej połowy postanawia opuścić mecz(?) i gdy jesteśmy po drugiej stronie stadionu w 6 osób, biegnie w naszą stronę zbieranina człuchowska w około 40 osób. Wycofujemy się do budynku klubowego, gdzie ściągamy pasy, ale miejscowi nawet nie dochodzą do nas. Potem już spokojnie, po meczu psy naszą pociagową grupę znowu pakują do wozów i wywożą pod miasto, gdzie czekamy na piłkarzy. Ci nas biorą ze sobą (dziękujemy) dzięki czemu oszczędzamy sporo czasu i emocji, gdyż podobno w Chojnicach znów czekali na nas miejscowi, tym razem w 50 osób (wraz ze zwykłymi poszukiwaczami sensacji). Nic już więcej się nie działo. Wyjazd ten obrazuje powiedzenie "I Herkules d..a, kiedy ludzi kupa" - przypomina się casus Arki w Gorzycach, czy Lecha w Kietrzu, kiedy słabe ekipki wykorzystują swój dzień konia, w którym mają sznasę pogonić znacznie wyżej notowanego przeciwnika...

06.04.03 Orlęta Reda - Pogoń Lębork.

Po meczu na Nordcoopie 2 kibiców Pogoni zostało u nas, co zaowocowało całonocną libacją. Nastepnego dnia, w niedzielę pojechaliśmy do Rumi, gdzie byliśmy umówieni z fanami z Lęborka zmierzającymi na swój mecz w Redzie. Gdy się już spotkaliśmy, okazało się że jest nas 21 osób - 17 z Pogoni + 4 z Bałtyku. jeszcze w Rumi, gdy czekaliśmy na kolejkę SKM, pogonilismy grupkę około 10 śledzi, zmierzających w stronę dworca, aczkolwiek okazało się, że były to małolaty, na których szkoda było tracić czas... Z drugiej strony dworca w Rumi trzech kibiców Pogoni dopadło trzech z Arki, z których dwóch się zerwało, a jeden dostał dwa czy trzy kopy... Trochę się spóźniliśmy i na mecz w Redzie dojechaliśmy w około 20 minucie jego trwania. Poza nami nikogo na stadionie nie było, choć spodziewalismy się kogoś... Gdy pierwsza połowa dobiegła końca, opuściliśmy stadion i udaliśmy się na PKP w Redzie, skąd po chwili Pogoń odjechała pociągiem do Lęborka, a my do Gdańska. Udany weekend, choć nie obfitujący w jakies specjalne wydarzenia...

05.04.03 Nordcoop Gdańsk - Bałtyk Gdynia.

Na ten mecz trochę się zmobilizowaliśmy, aby po wpadce w Redzie nie być uważanymi za ekipę, która regularnie odpuszcza mecze derbowe... żeby wszyscy jechali razem umówilismy się na autokar. Podjechaliśmy na stadion Nordcoopu równo z gwizdkiem rozpoczynającym mecz. Było nas 40 osób dobrej załogi - 35 z Bałtyku + 5 z Pogoni Lębork. Zaraz pojawiły się psy, których ogółem było 3 radiowozy. Na meczu sielska atmosfera, klub o którym myśleliśmy, że może się pojawić, tym razem odpuścił. Pod koniec pierwszej połowy wobec braku innych kibiców i jakichkolwiek szans na "pozameczowe" atrakcje opuściliśmy ten niezbyt ciekawy 4 - ligowy mecz. Tak więc mecz na trudnym terenie zaliczony bez spodziewanych emocji... Dziękujemy Pogoni za wsparcie.

26.03.03 Bałtyk Gdynia - Chojniczanka Chojnice.

Mieliśmy wątłe nadzieje na pojawienie się w końcu kibiców przyjezdnych, niestety kibiców Chojniczanki u nas zero. Jest to pewne, bo kilku podejrzanym sprawdziliśmy dokumenty :-). Nas 30. Tak więc jedynymi przyjezdnymi w sezonie 02/03 będą zapewne fani Pogoni Lebork, bo inne ekipy posiadające teoretycznie fanów (Gryf, Rodło, Chojniczanka...) nie zjawiły się. Ech, uroki 4 ligi...

22.03.03 Cartusia Kartuzy - Bałtyk Gdynia.

Mówiąc szczerze nie planowaliśmy żadnego transportu na ten mecz. Osoby, które na ogół tym się zajmują po blamażu w Redzie odpuściły sobie... Na miejscu zbiórki zjawiło się ledwie 7 osób, widać rozeszło się, że nie będzie pojazdu... Postanowiliśmy wspomóc fanów Pogoni Lębork w Starogardzie Gdańskim. Udaliśmy się do umówione miejsce, gdzie czekało jeszcze dwóch fanów SKS-u. Stamtąd zabrał nas autokar z kibicami Pogoni. Tymczasem okazało się, że Pogoń jedzie przez Kartuzy, więc jest jednak okazja choć chwilowego zaliczenia meczu naszych orłów. Dojeżdżamy do Kartuz pod koniec pierwszej połowy i wbijamy się wszyscy na kilka minut na mecz. Oczywiście w Kartuzach jak zawsze kibicowsko senny klimat (miejscowych praktycznie nie ma, a nawet jak było kilku to pozytywnie do nas nastawionych), więc po dokończeniu pierwszej części spotkania znaczna część kibiców udaje się na teoretycznie ciekawszy mecz na Wierzycy. Muszę jeszcze dodać, iż zaskoczyła mnie dość spora grupa fanów SKS-u, która przyjechała kilkoma autami. Tak więc w szczytowym momencie nasza frekwencja na wyjeździe w Kartuzach liczyła 41 osób z Bałtyku + 27 z Pogoni. Prawie 70 osób bez specjalnej organizacji... dziwne, wszak na mecz w Redzie było znacznie mniej chętnych :-). Po wspomnianej 1 połowie meczu udajemy się dość silną grupą 46 osób do Starogardu - 27 osób z Pogoni wspomaganych naszymi 19 kibicami. Szykujemy się na emocje, tymczasem w Starogardzie sielski spokój - ledwie 10 - 15 miejscowych, bez żadnych barw, którzy po ujrzeniu nas ewakuowali się na bezpieczne pozycje. Tak więc dwa zaliczone mecze jednego dnia, i oba w bardzo spokojnej atmosferze. Dziękujemy fanom Pogoni za odwiedzenie nas na meczu w Kartuzach.

22.03.03 Wierzyca Wierzyca Starogard Gd. - Pogoń Lębork.

Z kibicami ze Starogardu od wielu lat mieliśmy rachunki do wyrównania, bo dotychczasowy bilans starć wychodził dla nas niekorzystnie. Nic dziwnego, że to spotkanie zostało uznane za najważniejsze wiosną i rewanż można udać za udany, ale o tym później. Autokarem z Lęborka wyruszyliśmy w 27 osób, po drodze dosiada się do nas 9 z Bałtyku i razem wpadamy do Kartuz gdzie trwało spotkanie Cartusia - Bałtyk. Oglądnęliśmy kawałek pierwszej połowy, a na sektorze gości było nas wtedy 68 (41 Bałtyk i 27 Pogoń). W przerwie zwijamy się w dalszą podróż w trakcie której przeprowadzono akcję anty unijną rozdając stosowne ulotki. Do Starogardu docieramy bez obstawy. Przez płot wbijamy się na trybuny wzbudzając popłoch wśród miejscowego fc Lechii który profilaktycznie ucieka z trybun (ok. 10 osób). Dwie osoby od nas idą pogadać z miejscowymi o ewentualnej awanturze, ale odpowiedź jest jedna - brak ekipy ze strony gospodarzy (woleli na nas bluzgać...). Na stadionie nas 27 + 19 Bałtyk czyli razem 46 osób co jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Powrót bez przygód, a że autokar należał do luksusowych drogę umilał nam koncert video lęborskiej kapeli "GŁOS PRAWDY". Na koniec wielkie podziękowania dla naszych braci z Bałtyku za wsparcie.

Autor: JasiuP (Pogoń Lębork)

17.03.03 Koniec układu z Karkonoszami.

Od dnia 17 marca, czyli po 15 miesiącach i 2 dniach zakończył się układ Bałtyku z Karkonoszami Jelenia Góra. Na fakt ten wpływ miało wiele czynników, ale przede wszystkim to, iż chyba Bałtyk i Karkonosze są zbyt słabymi ekipami, aby regularnie i w realnej sile wspomagać się mimo 630-kilometrowej odległości na meczach. Chuliganom Karkonoszy nie wychodziły ostatnio wyjazdy do nas, a przez to i my nie byliśmy się w stanie odpowiednio zmobilizować, aby zawitać na mecz Jeleniogórzan. Należy nadmienić, iż zawsze, z okazji wizyt w Jeleniej Górze byliśmy fantastycznie przyjmowani i było naprawdę extra, no ale niestety układ to nie tylko wspólne imprezy (mam nadzieję że fani KSK też byli zadowoleni z wizyt w Gdyni) ale przede wszystkim wspomaganie w meczach i akcjach hool's. Tego warunku nie byli w stanie spełnić fani z Jeleniej, jak też fani Bałtyku, więc doszliśmy do wniosku, że dalszy układ nie ma sensu. Przepraszamy za wszystko, co złe z naszej strony, życzymy fanom z Jelonki wszystkiego dobrego, powodzenia na chuligańskim szlaku. Z dniem 17 marca zostaje nam tylko zgoda z Pogonią Lębork, która w kwietniu 03 będzie sobie liczyła 6 rok istnienia. Fanom KSK dziękujemy za wszystko i pozdrawiamy.

16.03.03 Orlęta Reda - Bałtyk Gdynia.

Niestety, tradycyjnie ten mecz wypadł nam beznadziejnie. Dlaczego - o tym później. Na zbiórce w miejscu X stawiło się bodajże 14 kibiców, co stanowiło 1/3 liczby deklarujących się na ten mecz. Ową żenującą liczbę tłumaczę faktem nadzwyczajnej słabości fanów Bałtyku, a przede wszystkim nie do końca uzasadnionym strachem przed Arką. Szczególnie zawiodła tzw. "stara gwardia" do czego, sam będąc jej członkiem ze wstydem się przyznaję. Wiedzieliśmy od naszych kibiców, którzy na stadionie w Redzie byli incognito, że fanów Arki jest około 20 słabej ekipy. Być może spokojnie mogliśmy się zjawić na meczu i lać z nimi, niestety wiadomo było, że w przypadku naszego zwycięstwa za chwilę powiadomiona telefonicznie wpadnie już całkiem inna brygada śledzi... w tym składzie nie było wielkich nadziei na sukces i mecz odpuściliśmy. Na stadionie było 10-15 naszych kibiców incognito, jednego z nich fani Arki rozpoznali, ale nic nie było (był to fan starszy, nie zajmujący się chuliganką). Fani Arki mieli też szalik Bałtyku, skrojony podobno 15-letniemu typowi z SKS-u, który nie znając układów chciał sobie po prostu jechać na mecz w barwach, namierzono go w Gdyni. Po golu dla Bałtyku parę osób krzyknęło "jest", wtedy kibice Arki pogonili jednego typa od nas. Poza tym należy jeszcze wspomnieć o dorwaniu naszego kibica w autobusie "R" przez kilku fanów Arki, udało mu się zbiec do auta przypadkowego typa, choć trochę wyłapał. Ogółem biorąc pokaz żenady ze strony kibiców Bałtyku. Jest mi wstyd, że z takimi cykorami jeżdżę na mecze. Dziękuję wszystkim którzy przyszli na zbiórkę, czekali na nas w Redzie, oraz 2 wspierającym nas kibicom Pogoni. Przy okazji informuję, iż dziś, 17 marca przechodzi do historii układ z Karkonoszami, które w mocno podejrzanych okolicznościach nie dojechały do nas na mecz. Na szczęscie na zbiórce było wielu młodych, więc może będzie lepiej...

10.01.03 Piąta rocznica śmierci Przemka Czai.

Od dawna chcieliśmy uczcić 5 rocznicę śmierci kibica zamordowanego przez słupskiego psa. Z Gdyni wybraliśmy się w 9 osób z Bałtyku + 1 kibic Chojniczanki Chojnice, który z racji zawieszenia broni na ten smutny dzień nikomu oczywiście nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, razem popijaliśmy co nieco. Do Słupska dojechało nas tylko 8 z Bałtyku, niestety jedną osobę wyrzucono z pociągu jeszcze w Trójmieście za brak dokumentów (biletów także oczywiście). W Słupsku oczekiwało na nas kilku fanów Gryfa, z którymi udaliśmy się na miasto. Tam, przy rozmowach na kibicowskie tematy popijaliśmy nieco. O godzinie 17 udaliśmy się pod krzyż upamiętniający miejsce policyjnej zbrodni. Ogółem fanów Gryfa było około 20, kręciło się też kilku z Czarnych, nie wiem dokładnie ilu. Dojechało też 10 - 12 z Gwardii Koszalin, byli tylko chwilę. To już niestety komplet uczestników tej uroczystości, no cóż, szkoda że tak łatwo ludziom jest zapomnieć... Po złożeniu zniczów swoich, jak też fanów Pogoni Lębork (też nie zapomnieli o zabitym chłopaku...) dostałem telefon, że z dworca zwinięto 3 fanów Bałtyku za okrzyki niezbyt przychylne mundurowym, których było mnóstwo w okolicy (dodatkowe 100 osób ściągnięte tego dnia do pracy). Postanowiliśmy udać się na KRP w Słupsku z pytaniem, jak długo i za co będą nasi zatrzymani. Jednak zamiast bramą, przechodziliśmy przez płot komendy... w tym momencie otoczyła nas zgraja psów z giwerami itd., zwinęli kolejne kilka osób, a 3, które się oddaliły (nie zdążyły przeskoczyć płotu) zostały zwinięte za 2 minuty. Reasumując: Bałtyk w komplecie zwinięty (właściwie za nic), + 3 z Gryfa. Po sprawdzeniu zawartości alkoholu psy puszczają trzeźwych (3 Gryf, 2 Bałtyk) i pozostałych 6 osób z Bałtyku zawożą na Izbę Wytrzeźwień. Na izbie się wycwanili, i jak nie ma kasy, to biorą zastawy, przez co wszyscy fani Bałtyku na jakiś czas pozbyli się komórek... To nie koniec, jak się później dowiedziałem, podobno Arka trzepała w Gdyni pociągi chcąc nas dorwać... Jeżeli to prawda, to aż żal, że przebywa się w jednym mieście z tak prymitywnym chamstwem, które nawet dnia rocznicy śmierci kibica nie potrafi uszanować. Z wiadomych przyczyn nikogo nie dostali - byliśmy w Słupsku...

17.11.02 Jantar Ustka - Bałtyk Gdynia.

Na ten mecz nie wypalił tradycyjnie autokar - nikt nie chciał z nami jechać, tak więc nigdzie tej jesieni nie wybraliśmy się tym środkiem transportu... Spod miejsca zbiórki wyruszamy w 16 osób do Wejherowa. Podobno tuż po naszym wyjściu na nasze miejsce zbiórki wpadło 10 kibiców bojówkarzy Arki, ale nie jest to info pewne na 100 %. Z Wejherowa jedziemy pośpiesznym do Słupska, po drodze dosiadają się nasi przyjaciele z Pogoni Lebork, oraz jeden kibic Bałtyku. Ogółem jest nas 27 osób - 17 z Bałtyku + 10 z Pogoni. Przez perypetie z dojazdem o godz. 13 (początek meczu) jesteśmy dopiero w Słupsku. Oczywiście całkowity spokój, zero policji, zero miejscowych (podobno są tu jacyś kibice...). Wsiadamy do autobusu do Ustki. Pod samym stadionem przejmują nas psy - jest ich ogromna ilość, chyba ponad 70... 3 psów na jednego kibica - niezły przelicznik :-). Mecz pod dyktando Bałtyku, więc w 90 minucie sędzia uznaje gola na 1-1 dla Jantara strzelonego ręką. Ot, 4-ligowa rzeczywistość... zaowocowało to czerwoną kartka dla bramkarza Grubby. Psy oczywiście się popisywały, ale w końcu jakoś wyjechaliśmy z ustki, a nastepnie ze Słupska. Muszę jeszcze wspomnieć, że nie było kibiców miejscowych (Jantara) za to, przynajmniej na początku meczu było ok. 10 fanów Gryfa. Słusznie, lepiej być w Ustce za psami niż w Słupsku na PKP, przecież tam można było oberwać. Kanary wraz z sokistami wywalili nas w Lęborku, ale nastepnymi pociągami, na raty i bez problemów dotarliśmy do Trójmiasta. Dziękujemy Pogoni za wsparcie. Uff, koniec rundy...

2.11.02 Pomezania Malbork - Bałtyk Gdynia.

W związku z tym wyjazdem towarzyszyły mi lekkiej obawy, gdyż nie zmontowaliśmy zbyt mocnego składu, a swą obecność awizowały Lechia Gdańsk i Olimpia Elbląg - przynajmniej na internecie. Wyruszyliśmy z Gdyni pociągiem w 15 osób. Udało się uniknąć uciążliwego towarzystwa niebieskich, którzy sprawdzali wcześniejszy pociąg do Malborka. W miejscu docelowym także ani psów, ani żadnych kibiców. Pod stadion docieramy w ok. 25 minucie spotkania. Podbiegamy pod boczną bramę dla kibiców przyjezdnych. Zauważyli to także miejscowi, którzy w sile 5-6 typów również podbiegli pod ową bramę. Była ona (niestety dla nas, na szczęście dla miejscowych) zamknięta na łańcuch. Mimo kilku kopów nie udało się jej sforsować, więc udajemy się w stronę bramy głównej, niestety psy zachodzą nam drogę i z powrotem kierują pod bramę boczną. Każą ją otworzyć i w eskorcie udajemy się na swój sektor. Plus dla miejscowych za to, że choć byli bez żadnych szans, dążyli do starcia, oraz za to, że mimo skromnej liczby zrezygnowali z dupowłastwa (oświadczyli, że nie reprezentują malborskiej Lechii, a tylko i wyłącznie Pomezanię). Mecz obfitował w mnóstwo żółtych kartek (około 15!), w konsekwencji tego 2 czerwonych, oraz wymęczone i podparte lekką pomocą sędziego zwycięstwo. W przerwie meczu dochodzi 5 fanów Bałtyku, którzy przyjechali autem. Jest nas ogółem 20 osób (w tym 2 młodych kibiców Pogoni Lębork - dzięki za wsparcie). Miejscowi zero młyna, flag i dopingu. Dało się zauważyć jedynie kilka szali i czapek Lechii. Po meczu psy eskortują nas na dworzec. Za nami, w bezpiecznej odległości jest owa piątka hools Pomezanii, ta sama co próbowała dymić na stadionie. Zanim odjechaliśmy, powiadomiłem nasze 5 osób (te z auta). Odjechaliśmy my, później psy, tymczasem fani Pomezanii doczekali się w końcu dymu. Był on równy tylko liczbowo (5 na 5), bo różnice w gabarytach i umiejętności w biciu z góry ustawiały Malborczan w przegranej sytuacji. Dość szybki i bezdyskusyjny oklep, choć znów trzeba przyznać, że fani Pomezanii (szczególnie jeden) próbowali się postawić. Poznali jednak swoje miejsce w szyku. Obserwacje z ostatnich wyjazdów skłaniają mnie ku wnioskowi, iż niektóre fan cluby Arki (Kaszubia), czy Lechii (Pomezania) są obecnie w strasznej recesjki. Ich siła bojowa i aktywność jest bliska (jeżeli nie równa) zeru. Powrót z meczu darmowy i spokojny, nie licząc małej scysji z kanarami, którzy w końcu wezwali na nas psiarnię.

20.10.02 Pogoń Lębork - Bałtyk Gdynia.

Mecz przyjaźni wypadł na niedzielę, a by tradycji stało się zadość poprzedziła go gruba imprezka dzień wcześniej. W tym też dniu w Gdyni Arka grała z ŁKS-em i postanowiliśmy razem przejść się na dworzec w PKP w ponad 30 Pogoni i Bałtyku licząc na Gwardię wracającą z Arki. Zbiegiem okoliczności kilkanaście minut przed przyjazdem pociągu dostajemy cynk o dwóch typach z flagą jadących tym pociągiem. Szybka wspólna akcja Pogoń-Bałtyk, kilka osób wchodzi do wagonu i robi swoje. Jak się okazało nie była to Gwardia tylko fc Lecha. Tracą 5 metrową flagę Lecha "NOWY TOMYŚL" (miała tylko 4 dni!) i dwa szale Arki. Jeden z nich musi skorzystać z pomocy ambulatoryjnej i po niecałej godzinie wychodzi ze szpitala. Zabieramy go na kilka godzin do naszej knajpy, dajemy kasę na drogę i odstawiamy na dworzec. Plecak i aparat odsyłamy pocztą dzień później. Następnego dnia na meczu Bałtyku 40, nas 60. Doping średni, choć na końcu spotkania ostro się rozkręcił. Ciekawym momentem był ?napad? na wóz amerykańskiego osadnika ciągniętym przez konie który wynajął kandydat na burmistrza i zarazem prezes klubu, którym wożono dzieciaki po stadionie. Po przekopaniu ozdobionego szyldami SLD wozu wrogą działalność propagandową zakończono... Jedyną korzyścią z wyborów był natomiast bezpłatny wstęp na mecz. Mecz kończy się wygraną gości 2:0.

Autor: JasiuP (Pogoń Lębork)

28.09.02 Bałtyk Gdynia - Gryf Słupsk.

Nowy zarząd Bałtyku postanowił wreszcie zrobić ukłon w kierunku kibiców i po raz pierwszy od kilkunastu lat mecz odbył się przy sztucznym oświetleniu, o czym informowały od tygodnia plakaty i ulotki w mieście oraz prasa. Jeżeli do tego dodamy, że grała tylko 4 liga to był to ewenement na skalę Polski. Przygotowali się też kibice którzy zrobili oprawę jak nigdy wcześniej. Były więc flagi, biało-niebieskie baloniki, chorągiewki, kilkadziesiąt serpentyn, kilka worków konfetti, ognie bengalskie, wulkany, 20 rac, sztuczne ognie, które kolejno odpalane robiły niesamowitą atmosferę, a z powodu dużego zadymienia mecz przerywano dwa razy. Oczywiście do tego głośny doping 100 osobowego młyna. Od nas z Pogoni 16 osób, czyli dobrze, Bałtyku 80, Karkonoszy 2. Zawiedli natomiast kibice Gryfa którzy się nie pojawili choć o tym przebąkiwali już wcześniej. Nie było też zaprzyjaźnionej z nimi Lechii, która traktuje ich coraz mniej poważnie. Co prawda potem okazało się, że było kilku typów ze Słupska z partyzanta, no ale to się nie liczy. Po meczu kilku z nas zostaje do rana na baletach w Gdyni. Ogólnie mecz super, takich klimatów ultras na Bałtyku nigdy jeszcze nie było. Zabrakło trochę emocji poza sportowych, no ale to nie z naszej winy.

Autor: JasiuP (Pogoń Lębork)

15.08.02 Chojniczanka Chojnice - Bałtyk Gdynia.

Brak porozumienia z kierowcą autokaru spowodował, że na ten wyjazd udaliśmy sie pociągiem. Oczywiście znaleźli się tacy, którzy z tego powodu nie stawili się... mimo porannej pory wspomogło nas 6 kibiców Pogoni Lębork, za co dziękujemy. Wyjeżdżamy z Gdyni, tymczasem już na następnej stacji Gdynia Wielki Kack niemiła niespodzianka. Do pociągu wsiada 17 psów , w tym 6 z shotgunami. Bałtyk dosiadał się na kilku kolejnych stacjach i ogółem było nas 24 osoby, czyli wraz z Pogonią równe 30. Przesiadka w Kościerzynie bez emocji. Po 3 godzinach jazdy jesteśmy w Chojnicach, tu czekają na nas kolejne psy. Oczywiście popisują się, spisują nas, idziemy na stadion w ich silnej eskorcie. Pod stadionem widzimy pierwszych miejscowych, rzecz jasna z powodu pał do niczego nie dochodzi. Na mecz wchodzimy w 10 minucie meczu (efekt drobiazgowych kontroli). Stadion Chojniczanki całkiem niezły. Rozpoczynamy doping. Po kilku minutach dzwonią miejscowi z propozycją ustawki. Odmawiamy z dwóch powodów: po pierwsze nie ustawiamy się już z nikim (solówki po polsku są coraz śmieszniejsze) a po drugie z powodu nadgorliwości kretynów nie było najmniejszych szans się urwać (nie pozwalali nawet na 5 metrów oddalić się od grupy). Po kolejnych 10 minutach z tą samą propozycją dzwoni Polonia Bydgoszcz i ta sama odpowiedź. Miejscowych wraz z Polonią w porywach do 70 osób w młynie, wisi 7 flag. Doping taki sobie. Ogółem jednak zaprezentowali się przyzwoicie. W przerwie przychodzą pod klatkę pogadać, przy okazji podrzucają nam sporo wody do picia, za co dziękujemy. Mecz był wyrównany i zakończył się remisem z pretendentem do awansu, a więc nieźle. Powrót z meczu spokojny, także kolejna przesiadka w Kościerzynie, no może poza uciążliwością namolnych i pazernych kanarów. Wyjazd średnio udany.


Dodaj tę stronę do ulubionej sieci:
Digg! Reddit! Del.icio.us! Mixx! Free and Open Source Software News Google! Live! Facebook! StumbleUpon! TwitThis Joomla Free PHP

Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Zmieniony ( czwartek, 10 września 2009 05:23 )  
  • Poprzedni mecz

  • Następny mecz

bg_nielba
bg_zagan

Twoje konto

Terminarz - wiosna 2012

18.03. nd. ROW - BAŁTYK 3:2 (0:1)
24.03. sob. BAŁTYK - Calisia 0:1 (0:0)
31.03. sob. Chrobry - BAŁTYK 1:1 (1:0)
07.04. sob. BAŁTYK - Raków 2:2 (2:1)
13.04. pt. Tychy - BAŁTYK 1:0 (0:0)
18.04. śr. BAŁTYK - Górnik 0:1 (0:0)
21.04. sob. Bytovia - BAŁTYK 2:0 (1:0)
27.04. pt. BAŁTYK - Miedź 0:0
06.05. nd. Jarota - BAŁTYK 1:2 (0:1)
09.05. śr. BAŁTYK - Chojniczanka 2:2 (2:1)
12.05. sob. Zagłębie - BAŁTYK 3:0 (3:0)
16.05. śr. BAŁTYK - Nielba 0:1 (0:1)
19.05. sob. BAŁTYK - Czarni 17:00
26.05. sob. Kluczbork - BAŁTYK 17:00

Strzelcy sezonu 2011/2012

strzelec1