Samo miasteczko założone w XIII wieku, roziwjało się prężnie aż do wojen szwedzkich. Było to wielkopolskie centrum kupieckie gdzie organizowano aż osiem wielkich jarmarków rocznie. O zamożności mieszkańców średniowiecznego Jarocina świadczą wpisy z księgi studentów Uniwersytetu w Krakowie, na którym studiowało ponad dwudziestu studentów z Jarocina. Niestety Szwedzi napadli, ograbili i miasteczko zaczęło gospodarczo i ekonomicznie podupadać.
Z czego znany jest obecnie Jarocin?
Oczywiście z festiwalu „wolności”. Wolności słowa, ubioru, była to za komuny taka alternatywa dla rzeczywistości, choć niektórzy sugerowali jakoby władza kontrolowała ów zlot narkusów i miłośników tanich win. Fajne tam grały kapele Dżem, Kat i inne sławy, ale też prawdziwe kupy nikomu nie znane. Młodzież zwyrodniała spotykała się tam chlać, ćpać, ruchać się po kątach i wkurwiać milicję i komunistyczne władze. Zacne to cele, może poza tym ćpaniem, ale niestety po upadku komuny, festiwal zmienił swe oblicze i stał się, o ironio, ostoją lewactwa właśnie. Punki zjeżdżały się do Jarocina manifestować swoją ... miłość do anarchii, brudu i bałaganu i coraz częściej wspierały ich grupy młodych antyglobalistów, dredowatych miłośników Cze Gewary. Palono marychę, wąchano klej i bito się z ... depeszami i skinami, którzy zjeżdżali tam specjalnie aby lać „brudasów”. Po pewnym czasie festiwal zlikwidowano i ostanio wznowiono ale już bez echa. Lewactwo teraz nie takie głośne a i kleju też się już nie wącha.
Nie będę pisał o licznych zabytkach i muzeach, kinach i lokalach bo i za bardzo nie ma czego opisywać. Przejdźmy więc króciutko do samej Jaroty i zanim cokolwiek napiszę zapoznam was z opinią „Subiektynego Kałduba” zapytanego co myśli o Jarocinie i JKS-sie:
„Chcę poznawać świat ale nie wiem jak
Kto mi powie prawdę o tym jak to zrobić mam?
Spytaj milicjanta
On ci prawdę powie!
Spytaj milicjanta
On ci wskaże drogę!”
W latach 80-tych w mojej piwnicy był nasz klub, w którym z rozwieszonymi flagami Bałtyku w tle słuchało się takich jak te przekazów. Grzało się wina, co chwilę na osiedlu była jakaś zadyma. Nie chcieliśmy poznawać świata z pomocą milicjantów. W Jarocinie w tych czasach odbywał się festiwal, znany z krzewienia muzyki, która była prawdziwym buntem podszytym antykomuną ... nikt wtedy nie słyszał o Jarocie Jarocin. Jest to klub, który powstał zdaje się niedawno, nawet nie chce mi się wchodzić na ich stronę i sprawdzać, są wytrwalsi ode mnie. W związku z tym, iż Jarota jako ekipa futbolowa nie przedstawia sobą nic, można o niej napisać dużo... i złego i dobrego. Wychodząc z założenia, że opisując nicość mamy prawo pełnej dowolności. Nie byłem nigdy w Jarocinie i pewnie nigdy nie będę. Raz, że nie byłem punkiem, a dwa, że Bałtyk już z rzeczoną dumą jarocińskich pól w Jarocinie nie zagra. Raz, że grają w Poznaniu na Warcie, dwa że ... Nie ,nie - Jarota nie spadnie, heh, Jarota nigdy nie spadnie!!! więc chyba Bałtyk awa ... Dobra, bez ciśnień.
Nie wiem jakie piwo sprzedają w tamtejszych wyszynkach i nie wiem czy parkowe obnażary lubią poezję Norwida. Nie wiem, czy miejscowy funkcjonariusz jest tępym chamem, łasym na łapówki, czy cierpiącym na ból istnienia koneserem malarstwa holenderskiego, okresu renesansu. W związku z tym, iż tylu rzeczy nie wiem, na temat przysiółka zwanego Jarocin, będę bardzo wdzięczny obecnym na dzisiejszym meczu rzeszom fanów Bałtyku o wyjaśnienie tych palących tajemnic. Może owe tajemnice wyjaśnią obecni w Gdyni jarocinianie (?), nie mam tu na myśli kibiców, bo tych napewno nie będzie, ale można zapytać kierownika drużyny. No może pana milicjanta zostawmy jego rozterkom. Natomiast kwestie napitków, tudzież wielkopolskich szansonistek zapewne poznamy na wiosnę i zgodnie ze staropolską maksymą „Pijmy wino, gdy na dworze jesień i zawierucha - po nim przyjemniej się rucha”.
Opis taktyczny zespołu J i główne cechy chuligańskiej ekipy J pozostawię bardziej wytrawnym twórcom. Co i tak nie zmienia faktu, że zapodaną maksymę w życie wprowadzić czas. To już niestety koniec mych rozbudowanych refleksji n.t. Jaroty Jarocin. Może rzeczywiście warto wydać tę książkę...?
Książkę napewno wydamy, a i ubaw przy jej tworzeniu i redagowaniu oraz ponownym czytaniu napewno będzie po stokroć większy niż podczas oglądania „Śmiechu Warte” bądź słuchania dowcipów typa z „Familiady”.
Tak jak „Subiektywny Kadłub” napisał ów klubik powstał w ... 1998 roku! Tak więc jest to prawdziwa perełka, młódka, nówka nie śmigana jak to mówią chłopaki. Kibice Jarotki wywodzą się z fanów byłej dumy Jarocina niejakiej Victorii czy innej Vanessy, zlikwidowanej jakiś czas przed utworzeniem Jotki. Była to jakaś tam w miarę ogarnięta grupka, która w pierwszej połowie tego dziesięciolecia nosiła groźne bluzy lonsdala i pytbula i nawet jeździli na wyjazdy. Teraz Jarota gra w Poznaniu, w Jarocinie buduje się trybuna, więc jest jakaś perspektywa, tym bardziej, że futbolowo nie ma dramatu. Zespół piłkarski trzy razy wygrywał wojewódzki PP i ... tyle. Ale to i tak dużo, dodając do tego awans do II ligi i publikę sięgającą 3000 na meczu z Amicą II Wronki w finale wojewódzkiego PP, daje to ciekawy obraz klubiku, gdzie z niczego osiągnięto sporo w krótkim czasie. Kibicowsko zgoda jest z Astrą Krotoszyn i układ (he he)z LZS Czarnylas (niegdyś Doktór hahaha Czarny haha Las). Co ciekawe na swojej, często akutalizowanej stronie internetowej, oprócz zgody i układu wymieniają kluby, które szanujuą, a są to Victoria Września i Ostrovia. Jako kosę uznają KKS Kalisz chodź do owego nie mają żadnego podjazdu. W Jarocinie głównie jednak kibicuje się Lechowi i do poznania jeźdżą fani Jaroty. Jeżdżą jednak nie na grającą tam Jarotę. Będący na stadionie Warty na meczu z JKS chłopaki z Elany Toruń napisali, że oprócz ich osiemdziesiątki na stadionie 30-40 osób. Kibice piłkarscy z Jarocina często obecni są na meczach reprezentacji Polski z znaną już flagą „JAROCIN”...i to tyle...no co? Tyle! Prochu nie wymyślę.


Czarnoleskie Doktóry wspierają transparentem ziomka z Jaroty zatrzymanego przez strazników porządku publicznego za odpalanie środków pirotechnicznych na meczu z Nielbą.

Jak widać coś tam się kręciło, dziwne barwy.

Dumni jarocinianiowianie

Od kilku lat hehehehehehe i tak zostanie bo ani od wielu lat ani już chyba nie na pierwszym planie, Jaroty olanie, Leszkowi kibicowanie, ot Jarocinianie!

Wczesny Jarocin był git

A teraz mamy takich „buntowników”! O! Viva Cze i marycha, tylko żeby się mama niedowiedziała.

Często na kadrze.

Ładne to miasteczko

Komentarze (1)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2
Kibice 












